Damian Michalak

radca prawny

Pomagam wykonawcom w skutecznym ubieganiu się o zamówienia publiczne i chronię ich interesy w sporach z zamawiającymi.
[Więcej >>>]

Zgłoś problem w przetargu

Dzień dobry, drogi Czytelniku bloga „Wygraj w KIO”!

Jeżeli odwiedzałeś moją stronę regularnie w 2020 r., z pewnością zauważyłeś, że ostatnio (w 2021 r.) z regularnością wpisów bywało różnie. A w zasadzie w ogóle ich nie było…. W międzyczasie w życie weszło nowe Prawo zamówień publicznych, minęła trzecia fala pandemii, reprezentacja Polski w piłce nożnej dostała nowego trenera (który być może lada moment przestanie nim być), a moja ulubiona Squadra Azzurra zdobyła piłkarskie Mistrzostwo Europy.

Na brak aktywności blogowej w ostatnim półroczu nie mam żadnego alibi poza ponadprzeciętną ilością pracy związanej z nowym PZP i kilkoma absorbującymi, ale niezwykle pozytywnymi zmianami w życiu pozazawodowym. Okres blogowej stagnacji nie może trwać jednak wiecznie, prawda?. Dlatego dziś, w ramach rozgrzewki zamówieniowej, chciałbym zainteresować Cię tematem analizowanym przez KIO w jednej ze spraw, którą niedawno miałem przyjemność prowadzić.

Pułapki podpisów elektronicznych

Krótki opis stanu faktycznego: w postępowaniu nadprogowym toczącym się ‘elektronicznie’, jeden z wykonawców (najtańszy, a zatem jak to w życiu bywa – również pierwszy w rankingu) składa ofertę do której załącza w formacie MS Excel szczegółowy cennik swoich usług, będący jednocześnie integralną częścią oferty. Zamawiający jednak ma problem z uzyskaniem pozytywnej walidacji zewnętrznego podpisu kwalifikowanego tegoż wykonawcy pod wspomnianym cennikiem. Korzysta z pomocy informatyków, próbuje zwalidować przy użyciu różnych narzędzi, jednak bezskutecznie. Wszędzie widnieje komunikat o naruszeniu wymogu integralności podpisu (czyli mówić po ludzku – przekazane zamawiającemu dane nie są tymi, które były podpisywane). Oferta ostatecznie jest odrzucona.

Wykonawca nie daje jednak za wygraną. Stara się wykazać rzecz – jak się okazuje – dość znaną. A mianowicie fakt, że konkretna wersja użytego przy ofertowaniu oprogramowania MS Excel ma pewną przykrą dla oferenta przypadłość. Otóż, samo otwarcie podpisanego pliku, a następnie jego zamkniecie bez ingerowania w zawartość, sprawia, że podpis nie waliduje się poprawnie, gdyż taka operacja nadpisuje dane. Dosłownie o kilka obojętnych dla sprawy bajtów, ale jednak. Wykonawca argumentuje, że najprawdopodobniej to zamawiający otworzył sobie plik cennika, zamknął, a następnie próbował zweryfikować poprawność podpisu, co z góry skazane było na porażkę…. Innymi słowy, wykonawca starał się dowieść, że sama treść oferty nie uległa zmianie, a niepoprawna walidacja podpisu wynika z nadpisania danych przez Zamawiającego.

Najpierw sprawdzaj, później podpisuj. Nie odwrotnie.

Czy odwołujący miał rację? Oczywiście, że nie.

Krajowa Izba Odwoławcza zaangażowała w sprawę biegłego sądowego, który jednoznacznie wskazał, że do ostatniej zmiany cennika doszło po stronie wykonawcy już po złożeniu podpisu, ale przed wysyłką przez Miniportal. Odwołujący zmienił wówczas nieco swoją retorykę argumentując, że nawet jeśli tak było, nadpisane dane nie zmieniają nic w samych warunkach oferty i są obojętne dla sprawy… Czy aby na pewno?

Abstrahując od tego, że taka zmiana argumentacji to de facto niedopuszczalna po złożeniu odwołania zmiana zarzutu, nie sposób przychylić się do stanowiska wykonawcy.

Cóż, kwalifikowany podpis elektroniczny nie wybacza błędów. Choć wielu z nas często nieświadomie traktuje podpis elektroniczny jak podpis odręczny w świecie wirtualnym, to jednak należy pamiętać, że podpis elektroniczny to pewien ciąg danych przypisany do innego ciągu danych (tych podpisywanych). Jeżeli w danych podpisywanych zmieni się cokolwiek (nawet przysłowiowe pół bajta), to podpis traci walor integralności. Dane zmienione nie są już wówczas danymi podpisanymi. Przekładając to na stan opisywanej przeze mnie sprawy – wykonawca przekazał zamawiającemu ofertę niepodpisaną. I tyle.

Czy można próbować bronić stanowiska wykonawcy i np. porównywać w przetargu zawartość plików: podpisanego i realnie przekazanego zamawiającemu? Teoretycznie, od strony informatycznej nie da się tego wykluczyć. Ale prawnie już nie. Poprawna walidacja podpisu elektronicznego jest jednym elementów decydujących o jego skuteczności. Gdyby przyjąć, że negatywna walidacja oferty nie determinuje jej odrzucenia, to jaki sens miałaby w ogóle idea podpisów elektronicznych?

Tak, to brutalne dla oferenta, ale w takich okolicznościach musielibyśmy chyba oczekiwać od zamawiającego przeprowadzania głębokiej, binarnej analizy plików zmierzającej do ustalenia przyczyn brak integralności dany podpisywanych i podpisu. Byłby to absurd. I dlatego – ku mojemu zadowoleniu – KIO oddaliła odwołanie.

Jaki morał z tej historii?

Drodzy wykonawcy, ostatni rzut oka na Waszą ofertę w celu ostatecznego sprawdzenia jej poprawności powinien nastąpić jeszcze przed podpisaniem oferty podpisem elektronicznym. Jakiekolwiek operacje na podpisanych już plikach mogą w pewnych okolicznościach zagrażać utratą integralności podpisu i dyskwalifikować Waszą ofertę. Lepiej dmuchać na zimne. Podpisujcie to, czego jesteście pewni. A gdy już podpiszecie, dajcie temu spokój i wyślijcie do zamawiającego;)

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

Damian Michalak22 grudnia 2020Komentarze (0)

Drodzy Czytelnicy!

Boże Narodzenie za pasem, więc nadszedł moment, by nieco zwolnić i skupić się na rzeczach naprawdę ważnych.

Z tej okazji składam Wam najlepsze życzenia z okazji zbliżających się Świąt – niech będzie to dla Was szczególny czas pełen radości, spokoju, pogody ducha i beztroski w gronie najbliższych.

Lada moment pożegnamy także 2020 rok. Będziemy wspominać go jako rok wyjątkowy, prawda? Jeszcze niedawno wydawało się, że elektronizacja zataczać będzie szerokie kręgi tylko w zamówieniach publicznych, tymczasem dziś zasadniczą część pracy wielu z nas wykonuje online nie tylko w związku z przetargami. Wierzę jednak, że nowy rok zakończy wszechobecną niepewność i niepokój i że wszyscy wkrótce cieszyć się będziemy zdrowiem i normalnością. Tego Wam życzę! Niech 2021 obfituje w same radości, sukcesy i wszelką pomyślność.

Przed nami także sporo wyzwań zawodowych – nowa ustawa Prawo zamówień publicznych na pewno w tym kontekście nie zawiedzie;) Jestem jednak pewien, że poradzimy sobie z nowymi regulacjami doskonale. Trzymam za Was kciuki! I niezmiernie dziękuję za Waszą obecność na blogu, szkoleniach i w codziennym życiu zawodowym. Liczę na to także w 2021 r. – nie tylko online:)

PS. Nie stresujcie się nowym PZP. Warto mieć do wszystkiego zdrowy dystans, do czego zachęcam dzieląc się z Wami autorskim memem:

Raz jeszcze – WSZYSTKIEGO DOBREGO i do zobaczenia po przerwie świąteczno-noworocznej.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Tryb podstawowy udzielenia zamówienia publicznego to jedna z najciekawszych nowości proceduralnych, którą przynosi nam nowa ustawa Prawo zamówień publicznych. Czym jest? Kiedy znajdzie zastosowanie? Jak przebiega? Poznaj odpowiedzi na najczęściej zadawane w tym zakresie pytania!

Czym jest tryb podstawowy udzielenia zamówienia publicznego?

Tryb podstawowy to jedna z procedur przewidziana dla udzielania zamówień klasycznych o wartości poniżej tzw. progów unijnych (często określanych jako „zamówienia krajowe”, „małe zamówienia”).

Biorąc pod uwagę specyficzne warunki dla wszczęcia pozostałych trybów (partnerstwo innowacyjne, negocjacje bez ogłoszenia, zamówienie z wolnej ręki), tryb podstawowy będzie zdecydowanie najczęściej wykorzystywanym trybem w kontraktowaniu zamówień krajowych.

Czy procedura w trybie podstawowym zawsze przebiega w podobny sposób?

NIE. Tryb podstawowy nie ma jednego uniwersalnego przebiegu. Może wystąpić w trzech wariantach:

WARIANT I – quasi-przetarg, bez możliwości negocjacji.

WARIANT II – przewidujący możliwość negocjacji.

WARIANT III – przewidujący konieczność negocjacji.

Czy powyższe oznacza, że w zamówieniach krajowych nie będzie już przetargów?

TAK! Za klasycznymi przetargami krajowymi wielu specjalistów ds. zamówień publicznych będzie na pewno tęsknić:) Tyle tylko, że chyba niesłusznie, ponieważ wariant I trybu podstawowego nie zawiera w sobie żadnych istotnych różnic w porównaniu z dzisiejszym przetargiem. Zmienia się zatem nomenklatura ustawowa, ale możliwości, jakie daje najpopularniejszy dziś przetarg nadal w nowym PZP zostają.

Jak wszczyna się postępowanie w trybie podstawowym?

Poprzez publikację ogłoszenia w Biuletynie Zamówień Publicznych.

Jak zamawiający zagwarantować ma sobie prawo negocjacji ofert (wariant II)? Czy będzie mógł nie skorzystać z tej opcji?

Możliwość negocjacji przewidziana musi zostać w dokumentacji postępowania. Zamawiający nie będzie jednak w żadnej mierze zobowiązany do tego, by z niej skorzystać. Może, ale nie musi podjąć takiej decyzji. Ustawodawca nie narzuca mu też w tym zakresie żadnych nakazów/zakazów.

Przykładowo – zamawiający najpewniej będą ochoczo korzystali z możliwości negocjacji w przypadku, gdy złożone oferty nie będą mieścić się w budżecie zamawiającego przeznaczonym na dane zamówienie.

Jeśli zamawiający nie skorzysta z opcji negocjacji, postępowanie przebiega tak, jak gdyby od początku prowadzone było w wariancie I.

Czy wykonawca musi przystąpić do negocjacji w wariancie II trybu podstawowego?

Nie, nie jest to jego obowiązek. Brak otwarcia na negocjacje ze strony wykonawcy nie skutkuje też dla niego niczym negatywnym w obszarze formalnym postępowania. Wykonawca ma prawo po prostu podtrzymać pierwotnie złożoną ofertę czyniąc wartości w niej wyrażone jednocześnie ostatecznymi.

Oczywiście, w takich okolicznościach wykonawca ponosi ryzyko biznesowe porażki w sytuacji, gdy wskutek negocjacji konkurencja przedstawi zamawiającemu korzystniejsze warunki współpracy.

Co może podlegać negocjacjom w wariancie II trybu podstawowego?

Negocjacje w wariancie II trybu podstawowego dotyczą wyłącznie tych elementów treści ofert, które podlegają ocenie w ramach kryteriów oceny ofert. Czyli będą to najczęściej: cena, koszt, okres gwarancji, termin realizacji zamówienia, warunki płatności, etc.

Negocjacjom z pewnością nie może podlegać sama koncepcja realizacji zamówienia. Ustawodawca kładzie tu wyraźny nacisk na konkretne wartości oferty, nie zaś na kształt współpracy z wykonawcą. W praktyce zatem, negocjacje w wariancie II trybu podstawowego zmierzają do zaktualizowania oferty (w postaci oferty dodatkowej). Oferta dodatkowa nie może przewidywać wartości mniej korzystnych niż wskazane w ofercie pierwotnej.

Kiedy warto uruchomić wariant III trybu podstawowego (konieczne negocjacje)?

Wariant III trybu podstawowego zamawiający powinien rozważać zawsze wtedy gdy albo nie wie dokładnie co chce zakupić, albo na jakich warunkach powinien dokonać zakupu. Mówiąc krótko: wtedy, gdy bez wsparcia ze strony wykonawców trudno mu rozstrzygnąć wszelkie szczegóły zamówienia. Potrzebuje wówczas poznać różne warianty, koncepcje, rozwiązania dostępne na rynku i wybrać te, które w jego ocenie okażą się najbardziej efektywne. Zrobi to właśnie podczas negocjacji.

Warto zauważyć, że wariant III z swoich podstawowych założeniach może przypominać znany już od dawna ustawie dialog konkurencyjny. Jeśli dostrzeżesz tę analogię, na pewno od razu zrozumiesz na jakie okoliczności wymyślono tryb podstawowy w wariancie III.

Co może podlegać negocjacjom w wariancie III trybu podstawowego?

Negocjacje w wariancie III różnią się zasadniczo od tych z wariantu II trybu podstawowego. Mają one zdecydowanie szerszy zakres. Strony rozmawiać mogą o wielu aspektach zamówienia, nie tylko o wartościach wskazanych w ofertach wstępnych.  Jak mówi ustawa, negocjacje „mogą dotyczyć warunków zamówienia, w celu podniesienia jego efektywności”. Dyskutowane są tu zatem nie tyle wartości ofertowe, co szczegóły przedmiotu zamówienia i warunków jego realizacji.

Z jakimi podstawowymi dokumentami spotkamy się w poszczególnych wariantach  trybu podstawowego?

W wariantach I i II trybu podstawowego najważniejszym dokumentem sporządzanym przez zamawiających będzie specyfikacja warunków zamówienia (SWZ).

W wariancie III będzie nieco inaczej. Tu z założenia zamawiający wie jeszcze zbyt mało, by opracować SWZ zgodnie z wymogami ustawy. Tworzy zatem na początku dokument o bardziej ogólnym charakterze, czyli opis potrzeb i wymagań (OPiW). Dopiero gdy w toku negocjacji zamawiający uszczegółowi warunki współpracy z podmiotami z którymi negocjował, tworzy SWZ. W odpowiedzi na niego wykonawcy składać będą oferty ostateczne.

Czy jest możliwość ograniczenia liczby wykonawców z którym zamawiający będzie negocjował? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Oczywiście, jest taka możliwość. By uprościć ten etap, ustawodawca zdecydował jednak, że zamawiający nie będą wykorzystywać w tym celu popularnych kryteriów selekcji. O zakwalifikowaniu się do negocjacji decydować będą bowiem oferty. Zamawiający wskazuje, w ogłoszeniu o zamówieniu oraz odpowiednio w SWZ albo w opisie potrzeb i wymagań, kryteria oceny ofert, które zamierza stosować w celu ograniczenia liczby wykonawców zapraszanych do negocjacji ofert, oraz podaje maksymalną liczbę wykonawców, których zaprosi do negocjacji ofert.

UWAGA: zamawiający może ograniczyć liczbę wykonawców, których zaprosi do negocjacji ofert, o ile liczba ta jest wystarczająca, aby zapewnić konkurencję i nie jest mniejsza niż 3.

Jak przebiegają negocjacje? Jak można się w ich toku komunikować?

Choć nowa ustawa Prawo zamówień publicznych daje prymat środkom komunikacji elektronicznej, to w zakresie negocjacji zezwala także na komunikację ustną. Decydujący głos w wyborze sposobu, terminu i miejsca negocjacji ma oczywiście zamawiający. Musi to wskazać w dokumentach zamówienia.

W ilu turach odbywają się negocjacje? Jak długo trwają?

Nie ma tu uniwersalnej reguły. Zamawiający może przewidzieć jedną, ale i kilka tur negocjacyjnych. Zapewne więcej będzie ich w wariancie III trybu podstawowego, mniej zaś w wariancie II. Decydować będzie w tym zakresie z pewnością specyfika danego zamówienia, jego złożoność, poziom przygotowania zamawiającego, sprawność negocjacyjna stron.

Czy wykonawcy uczestniczący w negocjacjach mogą poznać treść ofert konkurencji?

W wariancie II trybu podstawowego zamawiający udostępnia oferty wraz z załącznikami złożone w odpowiedzi na ogłoszenie o zamówieniu niezwłocznie po otwarciu tych ofert, nie później jednak niż w terminie 3 dni od dnia ich otwarcia. Z kolei w wariancie III trybu podstawowego Zamawiający udostępnia te oferty wraz z załącznikami od dnia otwarcia ofert ostatecznych.

Czy negocjacje są poufne?

Tak, zamawiający nie powinien ujawniać ich szczegółów. Zresztą, i na wykonawcach ciąży zobowiązanie do zachowania pewnych kwestii  w poufności. Jak mówi ustawa: Żadna ze stron nie może, bez zgody drugiej strony, ujawniać informacji technicznych i handlowych związanych z negocjacjami. Zgoda jest udzielana w odniesieniu do konkretnych informacji i przed ich ujawnieniem.

___________

Powyższe pytania i odpowiedzi z pewnością nie wyczerpują całości tematu trybu podstawowego, ale na pewno okażą się pomocne dla osób próbujących zrozumieć sedno nowych regulacji związanych z zamówieniami krajowymi.

Jak to w świecie prawniczym bywa, przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach, więc zarówno uruchomienie po raz pierwszy trybu podstawowego, jak i przystąpienie do takiej procedury powinno zostać poprzedzone uważną lekturą art. 275 i nast. nowego PZP. Co istotne, przepisy te mogą też podlegać drobnym korektom legislacyjnym – warto więc trzymać rękę na pulsie!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Pozasądowe rozwiązywanie sporów wykonawców i zamawiających to w nowym Prawie zamówień publicznych wątek, o którym mówi się dość często. Osobiście uważam, że nowa ustawa przynosi szereg bardziej doniosłych zmian, niemniej jednak promocja mediacji czy arbitrażu w sektorze publicznym to wyraźny plus regulacji, które wejdą w życie od nowego roku.

Miałem zamiar napisać na ten temat tekst blogowy, ale ostatecznie przelałem swoje myśli na papier w artykule do najnowszego Biuletynu Euro Info, który wydaje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.

  • Chcesz więc wiedzieć czym są słynne ADR w zamówieniach publicznych?
  • Interesuje Cię na czym polegać będzie pozasądowe rozwiązywanie sporów zamówieniowych i jakie warunki są tu konieczne?
  • Chcesz wiedzieć czy od 2021 r. łatwiej będzie o ugody z zamawiającymi?

Zapraszam Cię do lektury mojego tekstu pod tym linkiem:

POZASĄDOWE ROZWIĄZYWANIE SPORÓW MIĘDZY ZAMAWIAJĄCYMI A WYKONAWCAMI W NOWEJ USTAWIE PRAWO ZAMÓWIEŃ PUBLICZNYCH

Miłej lektury!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

“Umowy o zamówienia publiczne są trudne, wymagające, naruszające zasadę równości stron i obarczone ponadprzeciętnym ryzykiem wykonawcy”.

Prawda to? Prawda. W moich wieloletnich kontaktach doradczych i szkoleniowych z wykonawcami zamówień publicznych jeszcze nie spotkałem takiego, który chwaliłby jakość kontraktów publicznych. Jeśli masz inne zdanie, napisz do mnie koniecznie, by zachwiać te statystyki;)

Analizy systemowe rynku zamówień publicznych wskazują, że niska jakość umów zamówieniowych to jedna z głównych barier zniechęcająca firmy do startu w przetargach. Na szczęście, na etapie projektowania nowego Prawa zamówień publicznych dostrzeżono ten problem. W końcu duża konkurencyjność na rynku to rzecz pożądana. Dlatego też ustawodawca postanowił ucywilizować nieco relacje zamawiający – wykonawca na etapie realizacji zamówienia publicznego. Choć przejawia się to na kilku płaszczyznach, to zdecydowanie na pierwszy plan wysuwają się tu tzw. klauzule abuzywne. Czyli mówiąc wprost – zakazane od 2021 roku.

Czego nie wolno zamieszczać w umowach o zamówienia publiczne?

Spójrzmy jak ustawodawca zdecydował się uregulować omawiany temat. Art. 433 nowego Pzp wskazuje, że projektowane postanowienia umowy nie mogą przewidywać:

1) odpowiedzialności wykonawcy za opóźnienie, chyba że jest to uzasadnione okolicznościami lub zakresem zamówienia;

2) naliczania kar umownych za zachowanie wykonawcy niezwiązane bezpośrednio lub pośrednio z przedmiotem umowy lub jej prawidłowym wykonaniem;

3) odpowiedzialności wykonawcy za okoliczności, za które wyłączną odpowiedzialność ponosi zamawiający;

4) możliwości ograniczenia zakresu zamówienia przez zamawiającego bez wskazania minimalnej wartości lub wielkości świadczenia stron.

A zatem – jest spora szansa, że wszechobecne karanie za opóźnienie wykonawcy przekształci się w karanie za zwłokę, a więc nieterminowość faktycznie przez wykonawcę zawinioną. Nowsze orzecznictwo sądów i tak zbliżyło do siebie te pojęcia, niemniej wyraźne uregulowanie prawne może uciąć spekulacje co do zasad odpowiedzialności wykonawcy.

Ponadto, uwadze legislatorów nie uszła tematyka kar umownych. O ile jednak zakaz formułowania kar niezwiązanych bezpośrednio z przedmiotem umowy lub jej prawidłowym wykonaniem jest dość klarowny, o tyle analogiczny zakaz dotyczących kar związanych wyłącznie pośrednio wydaje się dość wątpliwy. Bo przecież w praktyce każda kara z konkretnej umowy jest w pewien pośredni sposób związana z głównym świadczeniem wykonawcy. Pomimo mankamentów natury legislacyjnej, pomysł jest dobry i można go streścić jednym zdaniem: „Drodzy zamawiający, nie nakładajcie kar za rzeczy nieistotne”. Katalog kar (zamiast „litanii kar”) powinien być rozsądny i koncentrować się na sankcjach za uchybienia związane z jakością i terminowością świadczenia.

Na dużą pochwałę zasługuje także pomysł wprowadzenia do umów limitu kar (art. 436 pkt 3). Na razie nie wiadomo jednak na jakim poziomie zostanie on ustalony. Pomysł nowelizacji nowego Pzp zakłada, że będzie to 20% wartości danej umowy. Bardzo rozsądnie i co najważniejsze – rynkowo. Patrząc jednak na przebieg procesu legislacyjnego, szanse na wprowadzenie takiego limitu są niewielkie.

Zgodnie z trzecią klauzula abuzywną, wykonawca nie poniesie także odpowiedzialności za okoliczności, za które wyłączną odpowiedzialność ponosi zamawiający. Wykonawcy, którzy w przeszłości podpisywali np. umowy z odpowiedzialnością za błędy w dokumentacji projektowej robót budowlanych dostarczonej przez zamawiającego mogą więc nieco odetchnąć z ulgą. Podobne jak Ci, którzy w chwili podpisu umowy nie mieli pewności co do zakresu zamówienia, który faktycznie wykonają (czwarta klauzula abuzywna). A przecież efekt skali jest kluczowym czynnikiem cenotwórczym, o którym powinien pamiętać każdy zamawiający pragnąc sporządzić opis przedmiotu zamówienia zgodnie z przepisami prawa.

Czy katalog klauzul abuzywnych pomoże w poprawieniu pozycji kontraktowej wykonawców zamówień publicznych? Wierzę, że tak. Co ważne, da on na pewno oferentom możliwość skutecznego kwestionowania w KIO treści projektów umów już na etapie proceduralnym. Dziś jest to niezwykle trudne.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl