Panie Mecenasie, przystąpiliśmy, niedługo rozprawa. Czy my musimy coś w tym KIO w ogóle robić?
Takie pytanie usłyszałem w grudniu od jednego z wykonawców uwikłanych w spór przetargowy. Jak na nie odpowiedzieć? Cóż, z perspektywy prawnej – nie trzeba robić nic. Ale z perspektywy biznesowej – wnioski mogą być zupełnie inne.
Przystępujący nic nie musi, wiele może
Samo skuteczne przystąpienie do postępowania odwoławczego nie gwarantuje jeszcze realnej ochrony interesów wykonawcy. Głównymi rozgrywającymi w sporze są Odwołujący i Zamawiający, ale argumenty uczestników mają często niebagatelne znaczenie przy ocenie materiału sprawy. Jeżeli przystępujący ogranicza się wyłącznie do formalnej obecności (albo nie pojawia się na rozprawie w ogóle), oddaje pole innym.
W praktyce oznacza to, że brak stanowiska, brak odniesienia się do zarzutów czy brak reakcji na twierdzenia drugiej strony może zostać odczytany jako milcząca zgoda albo co najmniej brak kontrargumentów.
Nic o nas bez nas, czyli aktywność się opłaca
Aktywność przystępującego jest często decydująca dla finalnego werdyktu KIO. Chodzi o świadome, merytoryczne włączenie się w spór. Czasem wystarczy jasno poprzeć stanowisko zamawiającego, innym razem konieczne jest samodzielne rozbudowanie argumentacji, zwłaszcza gdy zarzuty odwołania uderzają bezpośrednio w ofertę przystępującego. Szczególnie w tym ostatnim scenariuszu aktywność się opłaca, ponieważ sam zamawiający może przyjąć postawę dość defensywną.
KIO sama nie zadba o Twoje interesy
Warto też pamiętać, że Izba nie działa z urzędu w interesie uczestników postępowania odwoławczego. Jeżeli dany argument nie wybrzmi na rozprawie albo nie pojawi się w piśmie procesowym, może po prostu nie zostać wzięty pod uwagę.
Bierność przystępującego też jest decyzją
Zdarzają się sytuacje, w których przystępujący celowo pozostaje pasywny. To również jest strategia, ale obarczona ryzykiem. Brak aktywności oznacza rezygnację z wpływu na przebieg sprawy i zdanie się na działania innych. W realiach postępowań przed KIO trudno uznać to za rozwiązanie optymalne.
Zdarzało mi się widzieć milczących przystępujących, którzy po prostu chcieli wziąć udział w sprawie na zasadzie „trzymania ręki na pulsie”, poznania strategii konkurentów, monitorowania sytuacji rynkowej. I to jest OK – pod warunkiem, że nie zależy Ci w ogóle na korzystnym rozstrzygnięciu w danej sprawie. W przeciwnym wypadku – lepiej wejść na boisko i zagrać, niż pozostawać wyłącznie w roli kibica.
______________________
NIE WIESZ JAK ZGŁOSIĆ PRZYSTĄPIENIE DO POSTĘPOWANIA PRZED KIO? POBIERZ GOTOWY WZÓR Z PRAKTYCZNYM KOMENTARZEM DOSTĘPNY W KSIĘGARNI WYKONAWCY ZAMÓWIEŃ PUBLICZNYCH —> WZÓR – ZGŁOSZENIE PRZYSTĄPIENIA






{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }