Rozprawy zdalne – znasz to rozwiązanie? Niemal powszechnie zagościło w sądach podczas pandemii, a już niedługo ułatwi życie uczestnikom rynku zamówień publicznych.
Od 13 marca 2026 r. w postępowaniu przed Krajową Izbą Odwoławczą pojawi się rzecz, która dla wielu praktyków może okazać się jedną z bardziej odczuwalnych zmian ułatwiających pracę.
Zdalnie w KIO – koniec z wycieczkami do Warszawy?
Nowe przepisy zakładają dość prosty model organizacyjny. Skład orzekający oraz protokolant pozostają na sali rozpraw, natomiast pozostali uczestnicy – strony, pełnomocnicy czy uczestnicy postępowania – mogą brać udział zdalnie z innego miejsca.
W praktyce oznacza to, że możliwe będą różne konfiguracje:
- klasyczna rozprawa w siedzibie Izby,
- rozprawa zdalna (wszyscy uczestnicy poza składem łączą się online),
- rozprawa hybrydowa (część uczestników pojawia się na sali, część łączy się zdalnie).
To spora zmiana organizacyjna – zwłaszcza dla osób spoza Warszawy, którzy do tej pory często spędzali pół dnia w pociągu tylko po to, żeby wygłosić kilkunastominutowe stanowisko.
Kto decyduje o formule rozprawy?
Zgodnie z zaprojektowanymi przepisami Prezes KIO, wyznaczając termin rozpoznania odwołania, może zarządzić przeprowadzenie rozprawy lub posiedzenia w formie zdalnej. W praktyce, przypuszczam, że będzie to „ustawienie systemowe” Izby i rozprawy zdalne oraz hybrydowe zagoszczą na stałe w repertuarze sporów przetargowych. Inne rozwiązania będą wyjątkiem.
Kiedy rozprawa zdalna w KIO będzie niedopuszczalna?
Ustawodawca wprost wskazuje, że rozprawa lub posiedzenie mogą odbyć się zdalnie tylko wtedy, gdy nie stoi temu na przeszkodzie charakter czynności procesowych oraz inne okoliczności organizacyjne, a jednocześnie zapewniona jest pełna ochrona praw procesowych stron i prawidłowy tok postępowania.
W praktyce, okolicznością skłaniającym do rozprawy „na żywo” będą na przykład problemy techniczne, brak możliwości zapewnienia stabilnego przekazu obrazu i dźwięku czy inne czynniki zakłócające przebieg czynności procesowych, ale także tajność rozprawy w pewnym zakresie lub w całości lub np. charakter czynności dowodowych. Izba może wówczas zrezygnować z formuły online.
Miej internet i zachowuj się z klasą:)
No dobrze, a jak sprawy się z mają z perspektywy konkretnej osoby, która łączy się zdalnie?
Zasadniczo, każdy powinien mieć takie prawo, ale Izba będzie mogła odmówić konkretnej osobie udziału w rozprawie zdalnej, jeżeli:
- warunki w miejscu, z którego się łączy, nie licują z powagą Izby,
- okoliczności utrudniają przeprowadzenie czynności procesowych,
- albo zachowanie uczestnika budzi uzasadnione wątpliwości co do prawidłowego przebiegu czynności
Co więcej, taka decyzja zapada w drodze postanowienia, a jej skutek jest dość dotkliwy: uznaje się wtedy, że dana osoba nie stawiła się na rozprawie w ogóle.
Można więc wyobrazić sobie sytuacje, w których np. hałaśliwe otoczenie, brak stabilnego połączenia albo zupełnie nieformalna sceneria spotkania staną się realnym problemem.
Krótko mówiąc: jeśli już łączymy się zdalnie, to raczej nie z kawiarni. Pamiętam też pewną historię z sądu, gdzie mecenas strony przeciwnej łączył się z auta. Inny zaś ze stacji benzynowej, gdzie w tle ktoś zamawiał hot-doga. Sądowi się to delikatnie mówiąc nie spodobało i nie chodziło wcale o dobór sosów:) Nie idź więc tą drogą – spokojne miejsce, bezpieczny sprzęt IT, gotowość nie na ostatnią chwilę to właściwy trop.
Czy warto brać udział w rozprawach zdalnie?
Ktoś powie: „no jasne, w końcu można powiedzieć co się ma do powiedzenia i nie jechać w tym celu kilkuset kilometrów”.
I fakt – łączenia zdalne to oszczędność czasu. Ale jest też tzw. czynnik ludzki postępowania. Bo arbiter też człowiek. Na żywo znacznie łatwiej o dynamikę. Kontakt wzrokowy ze składem, naturalna interakcja, szybkość reakcji – to wszystko ma znaczenie dla końcowego sukcesu. Szczególnie w sprawach trudnych dowodowo albo takich, w których liczy się niuans argumentacyjny.
W prostych sprawach, gdzie dodatkowo strony wymieniły wcześniej wyczerpująco stanowiska pisemne absolutnie zrozumiem, że rozprawa zdalna może w pełni wystarczyć. Ja osobiście skłaniać się będę jednak ku osobistemu uczestnictwu – ale zastrzegam: mam na ul. Postępu naprawdę blisko.
Tak czy inaczej – procedury przed KIO czeka ważna organizacyjna zmiana. I trzeba ją bez dwóch zdań pochwalić (przynajmniej koncepcyjnie).






{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }