fbpx

Damian Michalak

radca prawny

Pomagam wykonawcom w skutecznym ubieganiu się o zamówienia publiczne i chronię ich interesy w sporach z zamawiającymi.
[Więcej >>>]

WZORY DOKUMENTÓW WYKONAWCY

Z cyklu szybkich rozmyślań przedświątecznych…

Czy aby udostępnić wiedzę i doświadczenie trzeba zostać podwykonawcą?

No właśnie – dla wielu odpowiedź jest oczywista, dla innych już niekoniecznie. Jedno jest pewne – Prawo zamówień publicznych wprowadza prostą zasadę: jeśli powołujesz się na cudze zasoby w zakresie warunków udziału w postępowaniu, musisz zapewnić sobie rzeczywisty dostęp do tych zasobów. A jeśli pożyczasz zdolności nierozerwalnie związane z danym podmiotem (wykształcenie, kwalifikacje zawodowe lub doświadczenie), powinieneś dodatkowo zapewnić, by podmiot ten zrealizował roboty lub usługi do wykonania których te zdolności są wymagane.

Nie o referencje zatem tu chodzi, a o kompetencje, które się za nimi kryją.

Pojawia się jednak pytanie – w jakiej formie wspomniany podmiot trzeci udostępniający swoją zdolność zawodową powinien ją realnie udostępnić? A mówiąc wprost – czy musi być podwykonawcą?

Bardzo wiele orzeczeń KIO mówi, że musi, ale od pewnego czasu w orzecznictwie przebija się bardziej liberalna koncepcja. Taka, która dostrzega, że biznes to ludzie. A jeśli tak, to nośnikiem pożyczanego doświadczenia wcale nie musi być firma, która je nabyła, ale także osoby, które do realizacji danego zamówienia były zaangażowane. Przykładowo: kierownik budowy kierujący robotami, o których mowa w referencjach.

Ciekawie, prawda?

Osobiście uważam, że w większości przypadków udostępnienie wiedzy i doświadczenia będzie wymagało podwykonawstwa (a już na pewno w zakresie robót budowlanych). Niemniej, jestem w stanie znaleźć przykłady w których wspomniana bardziej liberalna linia orzecznicza mogłaby być zaakceptowana (np. pozyskanie dostępu do wszystkich członków zespołu ludzi zaangażowanych wcześniej w zamówienie na usługi doradcze z pominięciem firmy w której są/byli oni zatrudnieni).

Jak widzisz, KIO pozwala nam czerpać z bogactwa swoich orzeczeń na różne sposoby:)

A jakie jest Twoje zdanie na ww. temat? Jeśli chcesz, możesz podzielić się swoimi przemyśleniami w komentarzu lub bezpośredniej wiadomości.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Doradzając w sporach pomiędzy wykonawcami a zamawiającymi na etapie realizacji zamówienia, dość często spotykam się z niezgodnością stron co do tego, którą z nich obciążają pewne nieścisłości i braki w opisie przedmiotu zamówienia.

Logika wskazywałaby, że zamawiającego. W końcu to on ma za zadanie opisać przedmiot zamówienia w sposób jednoznaczny, wyczerpujący, zrozumiały i uwzględniający wszelkie informacje ważne z punktu widzenia oferenta. Tymczasem, na etapie sporów sądowych i pozasądowych na tym gruncie, organizator przetargu wdzięcznie informuje wykonawcę, że:

„widziały gały co brały”

„jeżeli SIWZ był niejasny, trzeba było zadać pytanie”

„to wykonawca jest profesjonalistą i się zna – powinien więc przewidzieć…”

Niemiło, prawda? Pół biedy, gdyby takie stanowisko zamawiającego łagodził sąd. Tymczasem niektóre składy orzekające zdają się nie dostrzegać odrębności Prawa zamówień publicznych i orzekają wyłącznie na gruncie Kodeksu Cywilnego (bo tę ustawę akurat znają), co w uprzywilejowanej sytuacji stawia zamawiającego.

Wśród argumentów przytoczonych powyżej, pojawia się też często argument dodatkowy. WIZJA LOKALNA.

Czy zamawiający może wymagać odbycia wizji lokalnej przez wykonawcę?

Na gruncie aktualnych przepisów Prawa zamówień publicznych, zamawiający może wizję lokalną miejsca realizacji zamówienia rekomendować. Nie może jednak jej wymagać od oferenta na etapie postępowania o udzielenie zamówienia.

Dziś chciałbym zwrócić Twoją uwagę na to, że od 2021 r. nowe przepisy PZP zmienią zasady gry dotyczące wizji lokalnej. Otóż, jeśli zamawiający poczuje, że odbycie wizji lokalnej jest niezbędne i konieczne, będzie mógł jej bezwzględnie wymagać. POD RYGOREM ODRZUCENIA OFERTY.

Zatem ustawodawca wprowadza nam do PZP niejako ukryty warunek udziału w postępowaniu.

Wizja lokalna a odrzucenie oferty

Czy decyzji o odrzuceniu oferty z uwagi na nieodbycie wizji lokalnej będzie dużo? Wątpię. Niejeden wykonawca oświadczy bowiem w formularzu ofertowym, że miejsce realizacji zamówienia widział, choć wcale nie musi to być prawda.

W całej sytuacji dostrzegam jednak inny problem – wprowadzenie opcji wymogu wizji lokalnej może stać się bardzo wdzięcznym narzędziem do pośredniego przenoszenia na wykonawców ryzyk związanych z niepełnym opisem przedmiotu zamówienia.

„Byłeś, widziałeś, to teraz nie miej pretensji” – powie być może niejeden zamawiający.

Oby tak się nie stało. Pocieszające jest to, że coraz więcej składów orzekających w sądach staje w ww. sporach po stronie wykonawców. Poza tym, jeśli weźmiemy pod uwagę przewidywane w nowym PZP przepisy mające lepiej wyważyć podział ryzyk w umowie o zamówienia publiczne, sytuacja wykonawców nie musi w opisywanych sytuacjach ulec pogorszeniu. Jak będzie? Czas pokaże:)

____________________

Startujesz w przetargach i chcesz ułatwić sobie pracę? Zachęcam niezmiennie do odwiedzenia blogowej Księgarni Wykonawcy Zamówień Publicznych, gdzie znajdziesz poradniki i wzory najważniejszych dokumentów, które składane są przez wykonawców w procedurach zakupowych, a także przed KIO.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Jakiś czas temu przeczytałem, że według psychologów lenistwo leży w naturze każdego człowieka. Ba, często nawet cechuje osoby bardzo inteligentne, które wolą najpierw dłużej pomyśleć, aby się później mniej napracować. I w sumie nie sposób się temu dziwić, tylko… jak to się ma do przetargów?

Wzory dokumentacji przetargowej i ich aktualność

Wielu zamawiających, którzy często dokonują zakupów korzysta z opracowanych przez siebie wcześniej wzorów dokumentów. I dobrze – nie ma w końcu potrzeby tworzenia wszystkich dokumentów od zera, jeśli te stworzone wcześniej są sprawdzone, a przedmiot zamówienia dość typowy. Wystarczy odpowiednio dostosować zmienne elementy, jak treść umowy, OPZ, warunki udziału w postępowaniu czy kryteria oceny ofert, itd. Takie „mądre lenistwo” może jednak okazać się pułapką w sytuacji, gdy dane zamówienie nie jest tak typowe jak mogłoby się wydawać, albo – co gorsza – doszło do zmiany prawa w sposób wpływający istotnie na treść dokumentacji przetargowej.

„U nas nowelizacja się nie przyjęła….”

Jednym z momentów  w którym zamówieniowa rzeczywistość nie nadążyła za ustawodawcą jest wejście w życie przepisów o elektronicznej komunikacji zamawiających i wykonawców w procedurach „nadprogowych” (zwanych pieszczotliwie „elektronizacją zamówień publicznych”, co osobiście uważam za pojęcie ciut mylące).

W obliczu nowych wymogów, zamawiający stanęli przed wyzwaniem zaktualizowania swoich wzorcowych dokumentów (np. wzoru SIWZ). I nie ma co owijać w bawełnę – różnie im to wyszło (i nadal wychodzi). Przykład? Wzory formularzy ofertowych.

Zgodnie z art. 10a ust. 5 Prawa zamówień publicznych, w postępowaniach na zamówienie o wartości równej lub przekraczającej progi unijne, oferta powinna mieć pod rygorem nieważności postać elektroniczną, a wykonawca powinien złożyć na niej kwalifikowany podpis elektroniczny.

Proste? Niby tak, ale niejeden wykonawca nadal zachodzi w głowę, jak owe przepisy korespondować mają z dobrze znanymi i często nadal wymaganymi w formularzach „rekomendacjami” zamawiających obejmującymi np.: złożenie firmowej pieczęci, parafowanie każdej strony oferty czy wreszcie odręczne podpisanie się pod formularzem.

Niedostosowanie starego wzoru formularza do nowego prawa czy może jednak świadome i intencjonalne działanie zamawiającego? – zastanowi się wykonawca.

Postawmy się w roli takiego oferenta. Chce on przecież wykazać się należytą starannością i bezbłędnie złożyć ofertę. Wie, że elektronizacja wyklucza pieczęcie, parafki i odręczne podpisy, ale w końcu gospodarz postępowania wymaga…

Co więc robi wykonawca? Wypełnia wspomniany osobliwy formularz ofertowy treścią, drukuje, pieczętuje, parafuje, podpisuje odręcznie, skanuje, elektroniczną wersję oferty opatruje kwalifikowanym podpisem elektronicznym i wysyła do zamawiającego.

A co robi zamawiający? Albo ofertę przyjmuje albo… odrzuca za niezachowanie wymaganej formy!

Skan oferty w postępowaniu elektronicznym – kontrowersje

Kontrowersje związane z (nie)dopuszczalnością złożenia w przetargach elektronicznych skanu oferty opatrzonej kwalifikowanym podpisem elektronicznym wykonawcy rozgorzały już ładnych kilka miesięcy temu. Zapoczątkowały je pierwsze orzeczenia KIO w tym temacie wskazujące, że podpisanie e-podpisem skanu uprzednio sporządzonej na piśmie oferty ma jedynie walor kopii poświadczonej za zgodność z oryginałem, co czyni ofertę nieważną (por. wyroki: KIO 169/19 i KIO 2611/18).

Już na pierwszy rzut oka, widać było w ww. podejściu KIO nadmierny formalizm. Wiadomo, że formalizm musi cechować procedury zakupowe w sektorze publicznym, niemniej nie może być on celem samym w sobie. Stąd też nastąpiło ogromne poruszenie na rynku i mocna krytyka kształtującej się linii orzeczniczej KIO (np. w stanowisku Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji).

Efekt? Zmiana linii orzeczniczej KIO i oficjalna opinia Urzędu Zamówień Publicznych dopuszczająca skan oferty opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym jako właściwą formę w świetle wymogów PZP. Z opinią możesz zapoznać się tutaj: Dopuszczalność „skanu oferty” w postępowaniu o zamówienie publiczne.

Na ten moment nie chcę przywoływać rozległej argumentacji prawnej przemawiającej za dopuszczalnością skanów ofert z e-podpisem. Chce tylko zaznaczyć, że w pełni popieram o tezę, aby takie oferty uznawać za ważne i poprawnie złożone.

Czy opinia UZP ucina jednak wszelkie kontrowersje? Na pewno nie. Nie raz zdarzały się bowiem sytuacje w których KIO orzeka odmiennie niż nakazuje stanowisko Urzędu, a i zamawiający nie zawsze stosują się do niego.

Jak zatem postępować, by wyeliminować ryzyko odrzucenia oferty za niezgodność z art. 10a ust. 5 Pzp?

Jeżeli jesteś zmuszony lub naprawdę masz potrzebę umieścić na formularzu ofertowym parafki, pieczęcie, itd., zrób to, ale nigdy nie składaj pod formularzem własnoręcznego podpisu. Zapamiętaj – wypełniony formularz ofertowy jeszcze nie jest ofertą. O powstaniu oferty decyduje dopiero Twój podpis. Niech po raz pierwszy pojawi się on w świecie „wirtualnym” (jako kwalifikowany podpis elektroniczny), nie zaś na piśmie. Nie daj zamawiającemu pola do wątpliwości. Jeżeli formularz zawiera wyraźne pole na podpis odręczny, zwyczajnie je pomiń. A najlepiej wpisz w tym miejscu krótkie oświadczenie: „Oferta opatrzona kwalifikowanym podpisem elektronicznym”. I tyle.

Osobiście wierzę, że nowa linia orzecznicza w pełni podzieli wnioski z opinii UZP i kontrowersje w tym temacie umrą śmiercią naturalną. Niemniej, w tym momencie warto jeszcze dmuchać na zimne i przy sporządzaniu ofert elektronicznych wykazywać szczególną ostrożność.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

W poprzednim wpisie wspominałem Ci o szeregu nowości, które niesie ze sobą nowa ustawa Prawo zamówień publicznych.

Dziś natomiast chciałbym zaprosić Cię do udziału w szkoleniach, które dotyczą tej tematyki. W najbliższych miesiącach pojawiać się będę w największych miastach, aby przez dwa dni opowiadać o nadchodzących zmianach i wspólnie z uczestnikami analizować nowe przepisy.

Aby szkolenia miały przystępną formę, cała tematyka przedstawiana będzie w ujęciu porównawczym z aktualnie obowiązującą ustawą. Mówiąc w uproszczeniu – dowiesz się jak obecnie kształtuje się dane zagadnienie, jak będzie się kształtować po zmianach i jakie wiążą się z tym nowe ryzyka i obowiązki. Jak zawsze stawiam na ujęcie praktyczne, więc nie obędzie się bez dyskusji, przykładów z życia i ‘case study’. Gwarantuję, że będzie dynamicznie, inspirująco i w świetnej atmosferze.

Organizatorem szkoleń jest jak zwykle firma Apexnet z którą w tym zakresie współpracuję od wielu lat. Tym, którzy stawiają na rzetelną wiedzę i solidne umiejętności w zamówieniach publicznych nie muszę chyba tej firmy przedstawiać.

Oczywiście obok szkoleń z nowego PZP, prowadzę zajęcia z aktualnie obowiązujących przepisów. Jak wygląda na ten moment mój harmonogram do końca roku?

  • 6-7 listopada – Warszawa / szkolenie dla Wykonawców, aktualnie obowiązujące przepisy, poziom podstawowy i średniozaawansowany,
  • 14-15 listopada – Gdańsk / szkolenie dla Wykonawców z nowej ustawy Prawo zamówień publicznych,
  • 19-20 listopada – Katowice / szkolenie z nowej ustawy PZP dla wszystkich uczestników rynku,
  • 28-29 listopada – Białystok / szkolenie z nowej ustawy PZP dla wszystkich uczestników rynku,
  • 17-18 grudnia – Lublin / szkolenie z nowej ustawy PZP dla wszystkich uczestników rynku.

W dniu 21 listopada 2019 r. będziesz też miał/a możliwość spotkać mnie na XXII Zjeździe Specjalistów i Ekspertów ds. Zamówień Publicznych, gdzie omówię bieżące problemy z elektronizacją i przyszłe wyzwania związane z nowym PZP. Wydarzenie jest naprawdę świetne, a i jego miejsce ciekawe – warszawski Teatr Kamienica.

Być może wydaje ci się, że skoro nowa ustawa PZP wejść ma w życie w 2021 r., czasu na przyswojenie nowych regulacji jest aż nadto. Gwarantuję Ci jednak, że to mylne wrażenie. Choć o rewolucji w przetargach raczej bym nie mówił, to jednak zmian jest naprawdę dużo. Warto rozpocząć przygotowania odpowiednio wcześniej, zwłaszcza, że obok nowych przepisów, przed uczestnikami rynku inne wyzwanie, tj. pełna elektronizacja.

PS. Cykl szkoleń z nowej ustawy rozpocząłem w ubiegłym tygodniu dwudniowym szkoleniem w Szczecinie. Przyznam, że w tym mieście jeszcze dotychczas nie miałem okazji szkolić. A szkoda, bo było świetnie! Dziękuję wszystkim uczestnikom za twórcze dyskusje i doskonałe pytania.

Wały Chrobrego jak zawsze imponujące:)

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

A więc stało się. Od 2021 r. uczestnicy rynku zamówień publicznych stosować będą nową ustawę Prawo zamówień publicznych. Zupełnie nowe przepisy, nie zaś po raz kolejny znowelizowane.

Czy zatem czeka nas wszystkich rewolucja w przetargach? Nie – przynajmniej moim zdaniem. Choć nie ma co owijać w bawełnę – zmian jest naprawdę sporo. Zarówno dla zamawiających, jak i dla wykonawców.

Nie wiem czy miałeś/aś już okazję zapoznać się z nowymi przepisami. Ja zgłębiam je namiętnie już dłuższy czas – nie tylko z ciekawości, ale przede wszystkim z uwagi na cykl szkoleń z którym startuję już jutro. Na początek – Szczecin.

Moje pierwsze wrażenia określiłbym jako umiarkowany optymizm. Ustawa jest dużo bardziej obszerna niż ta, którą mamy obecnie. Ale przyznam, że czyta się ją naprawdę dobrze. Nowa systematyka jest bardziej logiczna, a regulacja spójna. Wypełniono wiele luk, które do tej pory zapełniało orzecznictwo KIO. Jest też mniej odesłań między przepisami, co sprawia, że stosuje się je łatwiej. Minusy też dostrzegam, ale je przedstawię omawiając nową ustawę w szczegółach:)

Co najważniejszego zmieni się w Prawie zamówień publicznych z perspektywy wykonawcy? Sporo spraw, i to na plus! Na przykład:

  • wadium nie będzie już obligatoryjne, a przy zamówieniach o wartości poniżej progu UE jego maksymalna wysokość ustalona została na poziomie 1.5% wartości zamówienia,
  • zmniejszono także limit zabezpieczenia należytego wykonania umowy,
  • wreszcie wiadomo czy można wybrać ofertę, której termin związania minął,
  • znika tradycyjna pisemna forma oferty (!),
  • umowy z zamawiającymi mają być bardziej wyważone w imię podziału ryzyk, a nie transferowania wszystkich na wykonawców,
  • będzie można negocjować oferty (tak, tak – ustawodawca do tego zachęca),
  • zmniejszono katalog obowiązkowych podstaw wykluczenia,
  • budowa konsorcjum wymagać będzie realnego łączenia zasobów (a nie tylko „na papierze”),
  • umarł SIWZ, niech żyje SWZ!
  • …i wiele, wiele innych zmian, które będę omawiał na łamach bloga WygrajwKIO.pl.

Wydawać by się mogło, że ponad roczne vacatio legis to długi okres na przygotowanie się do zmian. Nie daj się jednak zwieść, że przyswojenie nowych regulacji (razem z pełną elektronizacją, która również wkrótce nas czeka) będzie łatwym zadaniem.

Jestem pewien, że nowa ustawa przyniesie sporo wątpliwości praktycznych jeszcze zanim zacznie obowiązywać. Jeśli będziesz jakieś mieć, docenię jeśli się nimi ze mną podzielisz. Najciekawsze z pewnością zagoszczą na blogu jako wpisy ułatwiające życie wszystkim uczestnikom rynku.

Trzymam za Ciebie kciuki w procesie zgłębiania tajników nowego PZP!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl