Damian Michalak

radca prawny

Pomagam wykonawcom w skutecznym ubieganiu się o zamówienia publiczne i chronię ich interesy w sporach z zamawiającymi.
[Więcej >>>]

WZORY DOKUMENTÓW WYKONAWCY

Witaj!

Dziś mam dla Ciebie wpis na temat kontrowersji, które niesie ze sobą ostatnie orzecznictwo KIO dotyczące gwarancji wadialnych.

Czy znane Ci są dość osobliwe tezy z wyroku Sądu Okręgowego w Częstochowie z dnia 5.02.2021 r., sygn. akt V Ga 328/20? W tym dość szeroko komentowanym orzeczeniu sąd uznał, że prawem zamawiającego jest możliwość domagania się w treści gwarancji wadialnej zapisów pozwalających złożyć wniosek o wypłatę z gwarancji już po terminie związania ofertą (ale w związku ze zdarzeniami mającymi miejsce jeszcze przed upływem TZO).

Uprawnienie takie miałoby ratować skórę zamawiającego na wypadek, gdyby przesłanka zatrzymania wadium zmaterializowała się tuz przed upływem TZO i brakowałoby zamawiającemu czasu na technikalia związane z wnioskiem o realizację gwarancji.

Wydawać by się ostatnio mogło, że takie podejście do sprawy ma szanse ugruntować się w orzecznictwie KIO (kilka wyroków w ślad za tezami SO w Częstochowie).

W ostatnich dniach jednak, oferta jednego z moich klientów została odrzucona z uwagi na brak ww. zapisów w treści gwarancji. Zamawiający zastrzegł bowiem w SWZ, że:

Zamawiający musi mieć zapewnioną możliwość realnego zaspokojenia się z gwarancji lub poręczenia po upływie terminu związania ofertą, w przypadku, gdy któraś z okoliczności wymienionych w art. 98 ust. 6 ustawy wystąpiła w terminie związania ofertą. Przez realną możliwość zaspokojenia się, Zamawiający rozumie możliwość złożenia żądania zapłaty wadium w terminie:

a) do 2 dni roboczych po upływie terminu związania ofertą, jeżeli dopuszczono składanie żądania zapłaty w formie elektronicznej lub

b) do 7 dni roboczych po upływie terminu związania ofertą, jeżeli wymagane jest składanie żądania zapłaty w formie pisemnej.

Nie zgadzając się z takim rozstrzygnięciem, złożyliśmy w KIO odwołanie, prezentując argumentację podważającą stanowisko zamawiającego. Izba w pełni podzieliła naszą ocenę sprawy, a odwołujący wrócił do gry zajmując pierwsze miejsce we wstępnym rankingu wykonawców.

Czy ten wyrok okaże się orzeczniczym drogowskazem na przyszłość? Mam nadzieję, bo choć intencje zamawiającego co do treści gwarancji odrealnione przecież nie były, to jednak ryzyko prowadzenia procedury tak, by zdążyć ją zakończyć przed upływem TZO spoczywa po stronie organizatora przetargu. Sądzę, że udało nam się rzucić na całe zagadnienie zupełnie nowe światło, co również dało mi dużo satysfakcji jako pełnomocnikowi.

Na ten moment czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku. Dla zainteresowanych – sygnatura to: KIO 3482/21.

PS. Moi Drodzy, wigilia za pasem, dlatego korzystając z okazji (to ostatni wpis w tym tygodniu), składam Wam serdeczne życzenia zdrowych, spokojnych, radosnych świąt Bożego Narodzenia. Niech będzie to dla Was wyjątkowy, piękny czas w gronie najbliższych. Wszystkiego dobrego!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Tytuł tego wpisu może brzmieć nieco groźnie, prawda? W czasach, gdy świat zmierza do legitymowania się certyfikatem, aby wybrać się np. do kina czy restauracji, wymóg pozyskania kolejnego zaświadczenia nie wydaje się zaskakujący.

O co chodzi tym razem? O mechanizm certyfikacyjny dedykowany wykonawcom zamówień publicznych. Choć osobiście nadmiernego formalizmu nie znoszę, to… pomysł wydaje mi się całkiem niezły. Dlaczego? Bo ma szansę wiele rzeczy ułatwić i znacznie usprawnić start w procedurach zamówieniowych.

Polityka zakupowa państwa a certyfikacja wykonawców

O idei certyfikatów dla firm z rynku zamówień publicznych wspominano już kilka razy przy różnych okazjach. Dziś temat ten materializuje się w Polityce Zakupowej Państwa (na razie jako projekt). Słyszałeś o takim dokumencie? Możliwe, że jeszcze nie, ale jeśli chcesz poznać szczegóły, możesz pobrać projekt Polityki klikając poniżej:

Projekt_Polityki_Zakupowej_Państwa

Ideą Polityki Zakupowej Państwa jest nadanie zamówieniom pewnej rozsądnej sterowności na szczeblu centralnym. Wynika to z nowego Prawa zamówień publicznych.  Zgodnie z art. 21 ust. 1 Pzp, Polityka….

…. określa priorytetowe działania Rzeczypospolitej Polskiej w obszarze zamówień publicznych, a także pożądany kierunek działań zamawiających w zakresie udzielanych zamówień, który obejmuje w szczególności zakup innowacyjnych lub zrównoważonych produktów oraz usług, z uwzględnieniem: 1) aspektów normalizacyjnych; 2) kalkulacji kosztów w cyklu życia produktów; 3) społecznej odpowiedzialności przedsiębiorców; 4) upowszechniania dobrych praktyk i narzędzi zakupowych; 5) stosowania aspektów społecznych.

Politykę Zakupową Państwa przyjmuje Rada Ministrów i aktualizuje ją raz na 4 lata. Pierwsza wersja zacznie obowiązywać od 2022 r. Przeczytasz tam wiele ciekawych rzeczy (ale też momentami  nie unikniesz nudy…), niemniej w kontekście certyfikacji wykonawców Polityka mówi, że:

Wprowadzenie mechanizmu certyfikacji do systemu zamówień publicznych stworzy wykonawcom możliwość uzyskania certyfikatu, który będzie służył do wykazania braku podstaw wykluczenia wykonawcy z postępowania o udzielenie zamówienia publicznego lub potwierdzenia spełniania warunków udziału w postępowaniu (dysponowanie określoną wiedzą, doświadczeniem, personelem, sprzętem itp.). Wykonawca będzie uprawniony do posługiwania się certyfikatem na potrzeby wielu różnych postępowań, bez potrzeby każdorazowego gromadzenia i składania dokumentów (podmiotowych środków dowodowych).

Brzmi ciekawie, prawda?

Ile czasu zajmie jednak wcielenie tego pomysłu w życie? No cóż, nie podejmę się nawet spekulacji;-)

 

____________________

Startujesz w przetargach i chcesz ułatwić sobie pracę? Zachęcam niezmiennie do odwiedzenia blogowej Księgarni Wykonawcy Zamówień Publicznych, gdzie znajdziesz poradniki i wzory najważniejszych dokumentów, które składane są przez wykonawców w procedurach zakupowych, a także przed KIO.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Wątpliwości na korzyść wykonawcy!

Damian Michalak26 października 2021Komentarze (0)

Jeśli działasz na rynku zamówień publicznych już jakiś czas, z pewnością zauważyłeś, że zamawiający niejednokrotnie nie grzeszą poprawnością zapisów formułowanych w dokumentach zamówienia.

I nie mówię tu wcale o przepisach SWZ naruszających prawo. Chodzi mi dziś o coś innego – o sformułowania niejasne, nieprecyzyjne, budzące wątpliwości, wieloznaczne. W takich okolicznościach, odpowiedź na pytanie „Co autor miał na myśli?” może czasami stanowić „być albo nie być” dla Twojej oferty.

Sam przykładowo niedawno miałem okazję spierać się w KIO o to, co konkretnie oznacza określone w specyfikacji zobowiązanie wykonawcy do przedłożenia referencji pochodzących od „szpitala publicznego”. Czy wiesz, że taki zwrot może być rozumiany co najmniej na trzy sposoby? Moim zdaniem, tylko jeden jest do pogodzenia z regułami PZP i tego dowiedliśmy na rozprawie. Niemniej jednak, staranność redakcji warunku udziału w postępowaniu przez zamawiającego pozostawiała wiele do życzenia.

Jeżeli spotkasz się kiedyś z sytuacje w której Zamawiający będzie chciał „zrobić Ci krzywdę” w toku procedury opierając się o niejasne zapisy, pamiętaj o jednym:

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem sądów i Krajowej Izby Odwoławczej, wszelkie wątpliwości na gruncie dokumentacji postępowania interpretowane powinny być  NA KORZYŚĆ WYKONAWCY.

Mówiąc ciut bardziej szczegółowo – w obliczu niejasności zapisów dokumentacji zamawiający powinien procedować w sposób pozwalający na utrzymanie oferty w postępowaniu. Swoją drogą, to logiczne – w końcu dlaczego to wykonawca miałby ponosić konsekwencje nienależytej staranności zamawiającego?

Zerknij na przykładowe poniższe fragmenty orzeczeń sądowych:

  • Wyrok Sądu Najwyższego SN, z dnia 4 lipca 2019 r., sygn. akt: IV CSK 363/18,: Jeżeli powstają wątpliwości co do jednoznaczności postanowień SIWZ (a szerzej: dokumentacji zamawiającego, w oparciu o którą wykonawcy składają oferty), muszą być one rozstrzygane na korzyść wykonawcy. Przeciwny wniosek byłby sprzeczny z art. 29 ust. 1 Pzp. W konsekwencji, jeżeli dokumentacja sporządzona przez zamawiającego zawiera nieścisłości, nie jest jednoznaczna, nie można negatywnymi skutkami obciążać oferentów (a więc potencjalnych wykonawców), ale zamawiającego – jako autora tej dokumentacji. 
  • Wyrok Sądu Okręgowego w Szczecinie, sygn. akt VIII Ga 102/18: Na tle zasady przejrzystości postępowania w doktrynie podkreśla się przy tym z powołaniem na orzecznictwo (…), że zasada przejrzystości postępowania oznacza, iż wszystkie warunki i zasady postępowania przetargowego powinny być zapisane w ogłoszeniu o zamówieniu lub w SIWZ w sposób jasny, precyzyjny i jednoznaczny, który pozwoli wszystkim rozsądnie poinformowanym i wykazującym zwykłą staranność oferentom na zrozumienie ich dokładnego zakresu i dokonanie ich wykładni w taki sam sposób, a nadto umożliwi instytucji zamawiającej faktyczne sprawdzenie, czy oferty odpowiadają kryteriom, którym podlega dany przetarg [por.: M. J. w: red. M. J., Prawo zamówień publicznych. Komentarz, Legalis 2018]. Wyrażona w art. 7 ust. 1 p.z.p. zasada, obecnie formułowana jako zasada przejrzystości, oznacza również zakaz wyciągania negatywnych konsekwencji wobec wykonawcy wskutek niedopełnienia przez niego obowiązku, który nie wynika wyraźnie z dokumentacji przetargowej lub obowiązujących przepisów prawa krajowego, lecz jedynie z wykładni tych przepisów lub dokumentacji, a także z uzupełniania przez krajowe organy lub sądownictwo występujących w tej dokumentacji luk.
  • Wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy z dnia 10 maja 2017 r., sygn. akt VIII Ga 43/17: ,„Wskazać trzeba, że w nauce prawa, a także w orzecznictwie ugruntowane jest stanowisko zgodnie z którym zamawiający nie może wywodzić negatywnych skutków prawnych dla ubiegającego się o udzielenie zamówienia wykonawcy w postaci odrzucenia jego oferty, jeżeli specyfikacja istotnych warunków zamówienia (SIWZ) nie zawiera wyraźnych i jednoznacznych wymagań dotyczących treści oferty. Odrzucenie oferty – a w ocenie Sądu także wykluczenie wykonawcy skutkujące uznaniem takiej oferty za odrzuconą – może zatem nastąpić tylko wówczas gdy niezgodność z treścią SIWZ będzie niewątpliwa. Zasadą bowiem powinno być takie interpretowanie i ocenianie ofert wykonawców, aby w ramach przepisów o zamówieniach publicznych w pierwszej kolejności dążyć do ich utrzymania w postępowaniu.

Mam nadzieję, że w razie potrzeby ww. stanowiska okażą się dla Ciebie pomocne.

Zwycięskich przetargów!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Pewnie zauważyłeś, że ostatnimi czasy wiodącym motywem wpisów na moim blogu są umowy ws. zamówienia publicznego. Pisałem o tym choćby tutaj i tutaj. Nie jest to przypadek – zmiany dotyczące umów są w mojej ocenie najważniejszymi regulacjami, które przyniosła nowa ustawa Prawo zamówień publicznych. W końcu nie sztuka wygrać przetarg – sztuką jest zrealizować (prawie) bezboleśnie umowę, prawda?

Nowe Pzp przynosi nam wszystkim wiele zmian prowykonawczych. Jedna z nich to LIMIT KAR UMOWNYCH, który znaleźć powinien się w każdym kontrakcie publicznym (art. 436 nPzp). Czy zdarzyło Ci się widzieć wcześniej takie postanowienia w umowach zawartych pod rządami starej ustawy? Jeśli tak, to miałeś szczęście trafić na naprawdę solidnego i profesjonalnego zamawiającego (albo prawnika, który opracowywał dla niego wzór umowy).

Przywołana regulacja wskazuje wprost, że umowa o zamówienie publiczne wskazywać powinna…

„łączną maksymalną wysokość kar umownych, których mogą dochodzić strony”

Przyjemnie, prawda? ALE – jaki realnie powinien być ten limit kar? Na jakim poziomie zamawiający powinien go określić? Oto jest pytanie. Ustawa milczy bowiem na ten temat.

Czy jeżeli zatem limit zostanie ukształtowany na poziomie pięciokrotności wynagrodzenia netto wykonawcy, to będzie OK? Na pewno nie, choć formalizmu stanie się zadość. Określenie limitu na tak wysokim poziomie z pewnością uznane byłoby za próbę obejścia art. 436 Pzp, a w konsekwencji zabieg taki nie zasługiwałby na ochronę prawną.

Maksymalny poziom kar umownych

Powyższy przykład celowo jednak przerysowałem. Jeśli zajrzysz do losowo wybranych dokumentacji opartych o nowe Pzp, rzadko spotkasz takie zapisy. Ale… nie raz zdarzy Ci się znaleźć limit kar umownych na poziomie 100% wynagrodzenia wykonawcy. Co wtedy? Czy taki pułap jest do zaakceptowania?

W mojej ocenie nie jest. Pamiętaj bowiem, że sama idea limitowania kar umownych trafiła pod strzechy zamawiających prosto ze świata biznesu. A to pozwala spojrzeć na sprawę przez pryzmat praktyk rynkowych. Te natomiast są dla wykonawców zdecydowanie łaskawsze.

Często spotykane zapisy umów w omawianym zakresie statuują limit kar umownych na poziomie 20-30 procent wynagrodzenia wykonawcy.

Jeżeli dodamy do tego fakt, że w toku prac legislacyjnych nad nowym Pzp pojawiły się realne propozycje, aby wskazany limit określić ustawowo właśnie na poziomie 20% wynagrodzenia netto wykonawcy, łatwo zauważymy, że intencją ustawodawcy było naprawdę istotne, a nie tylko iluzoryczne ograniczenie ryzyk wykonawców zamówień publicznych.

Jeżeli zatem Twój zamawiający proponuje limit mocno odbiegający od powyższego, zwróć mu uprzejmie uwagę, że narusza prawo (jeszcze przed złożeniem oferty). A jeśli chcesz powalczyć skuteczniej o swoje, skieruj odwołanie do KIO. Gdybyś potrzebował pomocy, zawsze możesz do mnie napisać – KONTAKT.

Kary umowne i dla zamawiającego

PS. Zwróć też uwagę na szczegół, który być może Ci umknął. Otóż, ustawa nakazuje określić w umowie łączną maksymalną wysokość kar umownych, „których mogą dochodzić strony”, a nie „zamawiający”. Co to oznacza? Nic innego, jak podkreślenie faktu, że kary zastrzegać można także na Twoją korzyść. Jest już orzecznictwo KIO, które podkreśla mocniej niż kiedyś wymóg względnej równości stron umowy o zamówienie publiczne. Nic, tylko z niego korzystać:) Dobrego dnia!

____________________

Startujesz w przetargach i chcesz ułatwić sobie pracę? Zachęcam niezmiennie do odwiedzenia blogowej Księgarni Wykonawcy Zamówień Publicznych, gdzie znajdziesz poradniki i wzory najważniejszych dokumentów, które składane są przez wykonawców w procedurach zakupowych, a także przed KIO.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Jeżeli miałeś już okazję wejść w detale nowej ustawy Prawo zamówień publicznych (albo chociaż śledzisz mojego bloga), na pewno zauważyłeś, że nowe przepisy bardziej wspierają wykonawców niż te z 2004r. Pisałem o tym choćby tutaj: [KLIK].

Warto zauważyć, że nowe PZP, w całym swym prowykonawczym majestacie, dba także o interesy podwykonawców. Przykład? Proszę bardzo:

Art. 463 PZP: Umowa o podwykonawstwo nie może zawierać postanowień kształtujących prawa i obowiązki podwykonawcy, w zakresie kar umownych oraz postanowień dotyczących warunków wypłaty wynagrodzenia, w sposób dla niego mniej korzystny niż prawa i obowiązki wykonawcy, ukształtowane postanowieniami umowy zawartej między zamawiającym a wykonawcą.

Dłuższy termin zapłaty wynagrodzenia podwykonawcy niż termin zapłaty wynagrodzenia od zamawiającego? Nie przejdzie.

Wyższy limit kar umownych podwykonawcy niż w samym kontrakcie głównym z zamawiającym? Nie przejdzie.

Wyższa kara za to samo przewinienie zastrzeżona dla podwykonawcy? Nie przejdzie, ale… zaraz zaraz… co to jest wyższa kara?

Przytoczę Ci to, co usłyszałem niedawno od jednego z zaprzyjaźnionych wykonawców:

Panie Mecenasie, z tymi karami to trochę nie wiadomo w nowej ustawie. Niech Pan powie – mamy w umowie z zamawiającym karę na poziomie 10% wynagrodzenia za odstąpienie od kontraktu z naszej winy. I teraz – jeśli ja zastrzegę podwykonawcy taką samą karę za odstąpienie z jego winy – czyli 10% MOJEGO wynagrodzenia, to będzie OK? W końcu to ta sama kwota pieniędzy. Nie traktuję wtedy podwykonawcy gorzej niż traktuje mnie sam zamawiający, prawda?

 

No cóż – nieprawda. Przynajmniej według mnie. Abstrahując tu od etyki biznesu, pamiętać należy o obowiązującej w PZP zasadzie proporcjonalności. Nie mówiąc już o orzecznictwie sądów zakazującym np. generalnym wykonawcom na transferowanie pełni swoich ryzyk kontraktowych na słabszych z reguły ekonomicznie podwykonawców. Zatem – kara w wysokości 10% wynagrodzenia jako sankcja za odstąpienie od umowy z winy podwykonawcy? Owszem – pod warunkiem, że procent obliczymy od wynagrodzenia podwykonawcy, nie generalnego wykonawcy.

 

 

Drogi (Pod)Wykonawco, dobrego dnia!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl