fbpx

Damian Michalak

radca prawny

Pomagam wykonawcom w skutecznym ubieganiu się o zamówienia publiczne i chronię ich interesy w sporach z zamawiającymi.
[Więcej >>>]

WZORY DOKUMENTÓW WYKONAWCY

Doradzając wykonawcom zamówień publicznych wielokrotnie miałem okazję widzieć umowy konsorcjum zawierane między firmami, które łączą swoje potencjały w celu pozyskania i wspólnej realizacji zamówienia publicznego.

O ile przytłaczająca większość takich umów bardzo dobrze rozgranicza zakres czynności wykonywanych przez każdego z konsorcjantów, o tyle podobna ilość pomija lub reguluje bardzo szczątkowo rzecz absolutnie kluczową.

O co chodzi? O ODPOWIEDZIALNOŚĆ w relacji miedzy konsorcjantami.

Wyobraź sobie bardzo prawdopodobny scenariusz: realizujesz zamówienie publiczne razem ze swoim konsorcjantem. Specyfika zamówienia sprawia, że przystępujesz do pracy w pierwszym etapie zamówienia. Twoja praca stanowi ok. 30% całego zakresu umowy z zamawiającym, po wykonaniu którego do akcji wkracza Twój konsorcjant. Traf chciał, że wykonywanie kontraktu nie idzie mu zbyt dobrze. Wady jakościowe i nieterminowość Twojego partnera sprawiają, że Zamawiający nakłada na Was kary umowne.

Co teraz? Czy coś Ci grozi?

Jak zapewne wiesz, konsorcjanci odpowiadają przed zamawiającym solidarnie. Nie da się temu zapobiec. Zamawiający może skierować roszczenie do wszystkich konsorcjantów, do jednego z nich, bądź tylko do niektórych – wedle swojego uznania i do momentu wyegzekwowania roszczenia.

Załóżmy, że roszczenie o zapłatę kar kierowane jest do Ciebie.

„Ale przecież to nie moja wina” – powiesz. W końcu to zachowanie Twojego partnera, a nie Twoje uruchomiło mechanizm kar umownych. Niby prawda, ale zamawiającego nie będzie to interesowało…

I tu dochodzę do sedna sprawy. Na zasady odpowiedzialności przed zamawiającym wpływu nie masz. Na relacje z konsorcjantem – już tak.

Jeżeli poniesiesz finansową odpowiedzialność za działania swojego konsorcjanta, naturalną konsekwencją powinno być przeniesienie na niego ciężaru ekonomicznego skutków jego błędów. Jest to tzw. roszczenie regresowe między konsorcjantami. By jednak w pełni zdejmowało z Ciebie odpowiedzialność za cudze błędy, musisz zapisać to w umowie konsorcjum! Jeżeli tego nie zrobisz, zastosowanie znajdzie zasada ogólna, zgodnie z którą dłużnicy solidarni odpowiadają między sobą za szkodę w częściach równych.

Dlatego nie zapominaj o tym wątku w swojej umowie konsorcjum. Nawet nie wiesz jak często wykonawcy popełniają ten błąd. Nie bądź jednym z nich.

Przedstawiona powyżej tematyka z pewnością nie wyczerpuje istotnych elementów umowy konsorcjum. A jest ich niemało. Chciałem Ci jednak zaprezentować ten, który w mojej ocenie jest szczególnie istotny.

Pamiętaj, że umowa konsorcjum to najważniejszy dokument we współpracy z kontrahentem przy wspólnej realizacji zamówienia publicznego. Dlatego nie bagatelizuj jego znaczenia. Warto pochylić się nad taką umową odpowiednio wcześniej. Być może zajmie Ci to odrobinę czasu, ale z pewnością zaoszczędzi nerwów, stresu i pieniędzy na wypadek ewentualnego sporu.

Podsumowując – dobra umowa konsorcjum pozwoli Ci spać spokojnie:)

Powodzenia!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Dziś historia z cyklu „Chwalmy się!”. Jeżeli jesteś w gronie tych wykonawców, którzy uważają umowy z sektorem publicznym za (delikatnie rzecz ujmując) niezbyt sprawiedliwe, mam dla Ciebie dobre wiadomości.

Wczoraj popołudniu, moja kancelaria zakończyła sukcesem spór sądowy zainicjowany przez naszego klienta na gruncie umowy o roboty budowlane zawartej w reżimie Prawa zamówień publicznych.

O co chodziło? O potrącone z wynagrodzenia kary umowne. A raczej o ich wysokość. Ale po kolei…

Błędy bywają kosztowne

Zamawiający zlecił mojemu klientowi wykonanie dość skomplikowanych robót dofinansowanych z funduszy UE. Prace postępowały bardzo sprawnie. Na tyle, że udało się wykonawcy zgłosić gotowość do odbioru blisko miesiąc przed wyznaczonym terminem.

Wtedy wydarzyła się rzecz dość niecodzienna… Zamawiający zapytał wykonawcę o możliwość przesunięcia umownego terminu realizacji zamówienia o miesiąc naprzód.  Nie wnikając w szczegóły – miał ku temu powody, które przedstawił na piśmie. Wykonawca zgodził się na zawarcie aneksu. W takich okolicznościach pojawiła się jednak po jego stronie konieczność stosownego wydłużenia terminu obowiązywania umowy z jednym z podwykonawców, który zapewniał kierownika budowy. Tak dla formalności – w końcu prace były de facto wykonane.

W nowo ustalonym przez strony terminie doszło do formalnego odbioru robót. Wkrótce potem zamawiający zorientował się, że brakuje mu w posiadanej dokumentacji projektu aneksu umowy podwykonawczej i kopii zawartego aneksu, o którym wspomniałem wyżej. I fakt, wykonawca zapomniał o przedłożeniu tych dokumentów w terminie. Zrobił to niezwłocznie po wezwaniu zamawiającego, niemniej przysłowiowe mleko zdążyło się rozlać…

Efekt? Naliczenie i potrącenie z ostatniej transzy wynagrodzenia kwoty ok. 160 000 zł kary umownej za wspomniane uchybienie formalne. W konsekwencji, doświadczony wykonawca, który należycie wykonuje zamówienie publiczne, bardziej niż terminowo, staje „frontem do klienta” godząc się na późniejsze otrzymanie wynagrodzenia, otrzymuje za swoją postawę karę.

Niezbyt przyjemnie, prawda?

Rażąco wygórowana kara umowna

Sprawa trafiła do sądu okręgowego, który przyznał rację wykonawcy miarkując karę umowną z ok. 160 000 zł do poziomu niecałych 3 000 zł (!!!). Zwróć więc uwagę – sąd nie uznał, że kara była nienależna. Uznał, że była za wysoka. Zwyczajnie niesprawiedliwa.

Jak się domyślasz, zamawiający wniósł apelację. Wczoraj sąd drugiej instancji ją oddalił podtrzymując wyrok sądu okręgowego. Podzielił też jego argumentację, dodając jednak niezwykle ciekawe zdanie. Parafrazując ustne uzasadnienie wyroku, w ocenie sądu apelacyjnego:

W umowie o roboty budowlane chodzi o to, by prace zostały wykonane terminowo i w odpowiedniej jakości. Zatem kary umowne powinny dotyczyć właśnie tych aspektów. Nakładanie na wykonawcę dotkliwych sankcji finansowych za drobne uchybienia formalne, które ani jakości, ani terminowości nie dotyczą, nie może zyskiwać aprobaty sądu.

Ciekawie, prawda? Jako zwolennik partnerskich relacji między zamawiającymi i wykonawcami oraz jako pełnomocnik w opisanej sprawie, mam ogromną satysfakcję z uzyskanego rozstrzygnięcia.

Wnioski? Warto walczyć o swoje. Umowy o zamówienia publiczne są z reguły nienegocjowalne. O braku w nich zdrowego balansu interesów stron nie muszę Ci pewnie wspominać. Nie oznacza to jednak, że musisz godzić się na każde arbitralne rozstrzygnięcie zamawiającego. Nawet jeśli pozornie umowa daje mu takie prawo. Walcz o swoje. Wyroków chroniących wykonawców jest coraz więcej. W mojej sprawie udało się odzyskać ok. 97% dochodzonej od zamawiającego kwoty (roszczenie główne i odsetki). Czy gra jest warta świeczki? Odpowiedz sobie sam:)

Nowe Prawo zamówień publicznych – oddech dla wykonawców?

PS: Pewnie już słyszałeś, ale Sejm uchwalił wczoraj nowe Prawo zamówień publicznych. Dłuższe, ale lepsze. I prowykonawcze. Czy wiesz, że zawiera ono nowe wymogi co do kształtowania treści umów w sposób dalece bardziej honorujący słuszne interesy wykonawców? Oby udało się ukończyć proces legislacyjny jeszcze w tej kadencji!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Dzwoni pewien zamawiający….

Panie Mecenasie, mam sprawę. Potrzebuję pilnie pisemnej opinii w jednym z bieżących tematów. Poprosiliśmy wykonawców, aby podali w formularzu ofertowym nazwy podwykonawców. Wykonawca z pierwszego miejsca w rankingu tego nie zrobił. Podjęliśmy decyzję o odrzuceniu jego oferty za niegodność z ustawą. Potrzebujemy uzasadnienia tej decyzji w opinii prawnej kogoś kompetentnego w prawie zamówień publicznych. Wie Pan jak jest….

Owszem, wiem jak jest – i dlatego nie przyjąłem tego zlecenia:) Nie podpisałbym się pod tezą, której chciał bronić wspomniany zamawiający.

Wskazanie w ofercie konkretnego podwykonawcy

Na pewno nie raz składając ofertę w przetargu spotkałeś się z formularzem ofertowym, w którym zamawiający żąda wskazania czy zamierzasz korzystać z usług podwykonawców, a jeśli tak, to podania w jakim zakresie i komu powierzysz wybrane przez siebie czynności.

Co jednak w przypadku gdy składając ofertę jeszcze nie wiesz jakiego podwykonawcę zaangażujesz? Ba, nie wiesz nawet czy wygrasz przetarg. Dlaczego już na tym etapie miałbyś musieć znać konkretnych podwykonawców?

Skutki niewskazania w ofercie konkretnych podwykonawców

Czy wskazanie w ofercie firmy podwykonawcy to zawsze obowiązek oferenta? Nieskładając ofertę masz prawo nie wiedzieć komu zlecisz realizację części zamówienia publicznego. Niektórzy mawiają odważniej – masz prawo zachowania tej informacji dla siebie nawet jeśli znasz już osobę podwykonawcy:) Dlaczego? Ponieważ na wskazanym etapie postępowania deklarujesz w zakresie podwykonawstwa jedynie swój zamiar, nie składasz zaś oświadczenia woli. Co więcej, nawet w samym dokumencie JEDZ wskazano, że podwykonawców podajemy do wiadomości zamawiającego, „o ile są znani”.

Jednolite orzecznictwo KIO jasno wskazuje, że zamawiający nie może „zrobić wykonawcy krzywdy” za to, że ten nie wskazuje w formularzu ofertowym komu powierzy realizację części zamówienia publicznego. Nie pozwól zatem, by z tego tytułu odrzucono Twoja ofertę. Nie spekuluj wpisując do formularza nazwę zaprzyjaźnionej firmy podwykonawczej. Jeżeli jeszcze nie wiesz kto będzie Twoim podwykonawcą, po prostu to napisz. Nie popełnisz w ten sposób błędu.

Choć zamawiający musi na gruncie art. 36b ust. 1 Prawa zamówień publicznych poprosić wykonawców o wskazanie zakresu podwykonawstwa i firm podwykonawczych, nigdzie nie jest powiedziane, że musi się to wydarzyć przy okazji składania oferty. Taka jednak jest najczęstsza praktyka. Mam jednak nadzieję, że teraz już rozumiesz, że nie grozi Ci w tym przypadku żadne większe niebezpieczeństwo.

Ale uwaga….

Pamiętaj, że przedstawione wyżej wnioski dotyczą tzw. zwykłych podwykonawców. Jeżeli mamy do czynienia z podwykonawcą, który udostępnia Ci zasoby w celu wykazania przez Ciebie spełniania warunków udziału w postępowaniu, musisz wskazać zamawiającemu osobę takiego wykonawcy.

PS. Być może interesuje Cię czy deklaracja o osobie podwykonawcy wiąże Cię na etapie realizacji zamówienia. Temat jest nieco złożony. Omówię go dla Cienie w jednym z kolejnych wpisów. Wspomnę też o zmianie bądź wprowadzeniu nowego podwykonawcy po zawarciu umowy z zamawiającym. Już teraz więc zapraszam Cie do lektury!

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Domyślam się, że kiedy podejmujesz decyzję o złożeniu odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej w Twojej głowie toczy się gonitwa myśli. Wiesz, że zamawiający naruszył Twoje interesy i chcesz zainterweniować. Czujesz dużą presję czasu, ponieważ na reakcję przewidziano krótkie ustawowe terminy. Być może rozważasz samodzielne napisanie odwołania, jednak wiesz, że postępowanie przed KIO to sformalizowana procedura i nie chcesz popełnić błędu…

Jeżeli nie masz doświadczenia w sporach przed Krajową Izba Odwoławczą, potrzebujesz wsparcia doświadczonego pełnomocnika wyspecjalizowanego w zagadnieniach związanych z zamówieniami publicznymi. Dlaczego jednak napisanie maila lub telefon do takiej osoby nadal nie jest dla wielu osób oczywistą decyzją? Powodów jest kilka:

  • Trudności w wyborze pełnomocnika. Skoro jest ich wielu, którego wybrać? Jakimi kryteriami się kierować? Czy kancelaria, która pomaga nam w windykacji pomoże także w KIO?
  • Kontakt z prawnikiem jest dla wielu osób stresem. To nie tylko moja opinia. Profesjonalni pełnomocnicy postrzegani są często jako zdystansowani formaliści patrzący na świat zza dębowych biurek i przez pryzmat opasłych ksiąg zawierających treści zrozumiałe tylko dla biegle władających łaciną;)
  • Wiele osób nie wie albo nie rozumie na czym polegać będzie dokładnie pomoc prawnika. Ludzie nie są więc często pewni jaka będzie cena takiej pomocy czy też jaka będzie ich rola w relacji z pełnomocnikiem.

Pozwól więc, że rozwieję Twoje wątpliwości i przybliżę Ci przy okazji jak pracuję w sprawach związanych ze sporami w KIO.

Jak wybrać pełnomocnika, któremu powierzysz sprawę przed KIO?

Po pierwsze, wybór pełnomocnika w KIO powinien zawsze być przemyślany. Na pewno słyszałeś powiedzenie, że „jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Reguła ta sprawdza się często także świecie prawniczym. Jak w każdym innym zawodzie, tak i w przypadku prawników kluczową rolę gra specjalizacja. I nie ma w tym nic dziwnego – trudno zakładać, by ktoś był wybitnym specjalistą w każdej dziedzinie prawa.

Na rynku istnieje wiele dużych kancelarii informujących o bardzo rozległych obszarach praktyki, w tym dotyczącej zamówień publicznych. Za bogatą ofertą nie zawsze stoi jednak realne doświadczenie. Niedawno słyszałem o bardzo ciekawym postępowaniu przed KIO w którym reprezentująca wykonawcę wielka międzynarodowa kancelaria załączyła do odwołania w formie papierowej całość dokumentacji przetargowej na roboty budowlane. Odwołanie liczyło sobie przez to kilkaset stron. Czy można założyć, że sporządziła je osoba o bogatym doświadczeniu w sporach przetargowych? Raczej wątpliwe… Dlatego pamiętaj, by przy wyborze pełnomocnika reprezentującego Cię w KIO nie decydować pochopnie. Jeśli na co dzień pomaga Ci kancelaria niezwykle skuteczna w windykacji, nie oznacza to, że równą skutecznością wykaże się w Krajowej Izbie Odwoławczej.

POBIERZ —> Pełnomocnictwo do reprezentowania wykonawcy przed Krajową Izbą Odwoławczą – wzór z komentarzem

Kontakt z pełnomocnikiem

Po drugie, zapomnij o stresie związanym z kontaktem z profesjonalnym prawnikiem. Stereotyp, o którym pisałem wyżej na szczęście nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości. Kiedy odbieram telefon od klienta rozważającego wszczęcie procedury przed KIO, wiem, że sprawa, którą chce mi powierzyć jest dla niego bardzo ważna. Stwarzanie sztucznego dystansu czy nadmierny formalizm nie są tu nikomu potrzebne. Spodziewaj się natomiast otwartości, rzeczowości, zrozumienia i konstruktywnych rozwiązań. Jeżeli spotkaliśmy się kiedyś na szkoleniu z PZP na pewno wiesz, że komunikatywność to moja mocna strona – nie odgrodzę się od Ciebie komentarzem do ustawy i nie zacznę mówić po łacinie;)

I na marginesie – nie bój się zadawać mi pytań! Niektóre osoby boją się wprost zadawać prawnikom pytania, ponieważ obawiają się, że zostaną uznane za niekompetentne. Nic z tych rzeczy. Powierzając sprawę pełnomocnikowi nie musisz być ekspertem w każdym obszarze zamówień publicznych. Czy w trakcie wizyty u lekarza czujesz dyskomfort spowodowany brakiem wiedzy medycznej? Na pewno nie. Dlaczego więc w trakcie kontaktu z prawnikiem miałbyś czuć się źle nie znając wszystkich niuansów prawa?

Czego oczekuje Twój pełnomocnik?

Po trzecie, miej świadomość, że abym mógł Ci pomóc, muszę poznać Twój problem. Dlatego przedstaw mi go swobodnie i w detalach. Abym mógł wstępnie ocenić Twoją sytuację, zaproponować optymalny model wsparcia kancelarii i strategię działania przed KIO potrzebuję też z reguły zapoznać się ze stosowną dokumentacją (np. SIWZ, korespondencją z zamawiającym, kopią oferty konkurencji, etc.). Szybkie przekazanie tych materiałów na pewno przyspieszy współpracę i podjęcie dalszych kroków. Wiedz przy tym, że z uwagi na wykonywany przeze mnie zawód radcy prawnego wiąże mnie tajemnica zawodowa. Wszelkie szczegóły sprawy i otrzymane dokumenty zachowuję więc zawsze w poufności.

Sukces w KIO to często dobra gra zespołowa

Po czwarte, pamiętaj, że sukces w KIO to często skutek dobrej gry zespołowej. Co mam na myśli? Fuzję wiedzy i doświadczenia pełnomocnika i klienta. Pełnomocnik w KIO to osoba, która na pewno poradzi sobie bez problemu z kwestiami dotyczącym prawnych aspektów Pzp. Nie raz zdarzyło mi się uzyskać korzystne dla klienta rozstrzygnięcie bazując na formalnych uchybieniach zamawiającego. Bywają jednak sytuacje w których sama wiedza prawnicza obiektywnie nie wystarczy. Pełnomocnik nie zawsze bowiem będzie ekspertem merytorycznym w obszarze Twojego biznesu. A jak bez tej wiedzy postawić zarzuty dotyczące np. dyskryminującego opisu przedmiotu zamówienia na aparaturę medyczną? Albo obronić zarzut rażąco niskiej ceny skomplikowanych urządzeń przemysłowych? By to zrobić, konieczna jest współpraca pełnomocnika z osobą ze strony wykonawcy, która taka wiedzę posiada.

Chroniąc interesy klientów w Krajowej Izbie Odwoławczej zawsze robię wszystko, aby zrozumieć specyfikę ich biznesu i czuć się na rozprawie swobodnie nawet w obszarze dyskusji poświęconej aspektom technicznym zamówienia. Czasami jednak bywa to bardzo trudne. W takich sytuacjach powszechną praktyką jest obecność na rozprawie (obok pełnomocnika) osoby biegłej w zagadnieniach technicznych charakterystycznych dla branży w której toczy się spór.

Dlatego miej świadomość, że praca pełnomocnika w KIO może być w niektórych sprawach warunkowana skutecznością Twoich działań związanych ze zgromadzeniem materiału dowodowego czy wyjaśnieniem niuansów technicznych przedmiotu zamówienia. Bądź więc przygotowany na wiele pytań z mojej strony jeżeli sedno sprawy koncentruje się na wiedzy branżowej, której będę potrzebował.

Nie obawiaj się jednak czy podołasz występowi w drużynie reprezentacyjnej w KIO:) Każde postępowanie poprzedzam szczegółowym przygotowaniem zespołu klienta do rozprawy. Bardzo lubię ten etap współpracy. Burza mózgów i wypracowywanie wspólnej strategii to zazwyczaj świetna przygoda intelektualna zarówno dla mnie, jak i dla pracowników działów handlowych:) Później pozostaje już tylko wdrożyć jej efekty przed KIO i… cieszyć się sukcesem!

POBIERZ —> Pełnomocnictwo do reprezentowania wykonawcy przed Krajową Izbą Odwoławczą – wzór z komentarzem

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Jak wygląda rozprawa przed Krajową Izbą Odwoławczą? Jak się do niej przygotować? Na co dzień słyszę wiele pytań o przebieg postępowania przed KIO. Poniżej przedstawiam najczęstsze z nich. Jeśli nie jesteś doświadczony w sporach przetargowych, mam nadzieję, że mój wpis pomoże Ci zdobyć najważniejsze informacje w tej kwestii.

Czy Krajowa Izba Odwoławcza to sąd? Czy rozprawa przebiega podobnie?

Krajowa Izba Odwoławcza nie jest sądem, choć oczywiście może go na pierwszy rzut oka przypominać. Jest to instytucja zapewniająca środki ochrony prawnej wykonawcom zamówień publicznych. W praktyce zatem rozpatruje spory wykonawców i zamawiających. Ale uwaga – tylko te, które dotyczą postępowań o udzielenie zamówienia publicznego. Spory zaistniałe w toku realizacji zamówienia (po zawarciu umowy) to już domena sądów powszechnych. Przynajmniej na razie – projekt nowego Prawa zamówień publicznych zakłada utworzenie wyspecjalizowanego sądu także w tym zakresie.

Rozprawa w KIO przebiega inaczej niż przed sądem. Jest szybciej, mniej formalnie i bardziej efektywnie. Poniżej znajdziesz więcej szczegółów na temat jej przebiegu.

Kiedy zostanę powiadomiony o terminie rozprawy przed KIO?

Co najmniej na 3 dni przed terminem wyznaczonym na rozprawę.

W jakim czasie KIO powinna rozpoznać odwołanie?

Ma na to 15 dni. Jest to jednak termin instrukcyjny, który może być przekroczony. Z reguły KIO działa nawet szybciej niż wymaga tego ustawa.

Czy rozprawa przed KIO jest jawna?

Co do zasady tak. Wprawdzie w pewnych okolicznościach dopuszczalne jest wyłączenie jawności rozprawy, to jednak jest ona zasadą. Wiedz przy tym, że każdą rozprawę poprzedza bezpośrednio krótkie niejawne posiedzenie KIO w celu sprawdzenia przez skład orzekający kwestii formalnych (np. poprawności umocowania poszczególnych osób, skuteczności przystąpień). W tym etapie biorą udział wyłącznie strony, uczestnicy i ich pełnomocnicy.

W jakim składzie orzeka KIO?

Zasadą jest skład jednoosobowy. W bardziej skomplikowanych sprawach KIO może orzekać w składzie trzyosobowym. Projekt nowego Prawa zamówień publicznych zakłada skład trzyosobowy jako zasadę. Jak wiadomo, może to jednak ulec zmianie w toku prac legislacyjnych.

Gdzie powinienem usiąść na rozprawie?

To ważne pytanie!:) Odwołujący zasiada „po prawicy” składu orzekającego, zaś zamawiający naprzeciwko. Przystępujący zwykle siadają naprzeciwko składu orzekającego lub obok strony do której przystąpili.

Jak zwracać się do arbitra w KIO?

„Panie Przewodniczący / Pani Przewodnicząca”. W KIO nie ma sędziów, ale arbitrzy. Nie mówmy więc „Wysoki Sądzie” – to nie ta instytucja.

Czy zabierając głos na rozprawie w KIO powinienem wstać?

Nie, nie ma takiej konieczności.

W jakiej kolejności strony zabierają głos na rozprawie?

Najpierw wypowiada się odwołujący, następnie zamawiający. Przystępujący wypowiadają się bezpośrednio po zajęciu stanowiska przez stronę do której przystąpili. Liczba rund wypowiedzi zależy od stopnia skomplikowania sprawy. Czasami wystarczy jedna runda, czasami potrzebnych jest ich kilka.

Czy na rozprawie mogę składać inne dowody niż załączone do odwołania?

Oczywiście. Należy pamiętać, by odpis obok oryginału pisma przygotować także jego odpisy dla drugiej strony i uczestników rozprawy.

Czy dokumenty składane w postępowaniu przed KIO, a sporządzone w języku obcym muszą być tłumaczone na język polski? Jeśli tak, czy musi to zrobić tłumacz przysięgły?

Tłumaczenie jest obowiązkowe, natomiast można dokonać go nawet samodzielnie. Izba może w uzasadnionych przypadkach poprosić o tłumaczenie przysięgłe, ale nie jest to częsta praktyka.

Rozstrzygnięcie sprawy przed KIO ewidentnie wymaga wiedzy technicznej. Czy mogę zawnioskować o powołanie biegłego?

Oczywiście!

Ile czasu trwa rozprawa przed KIO?

Może to być godzina, może to być i kilka dni – zależnie od stopnia skomplikowania sprawy czy też liczby uczestników postępowania. Z reguły rozprawę udaje się przeprowadzić w ciągu jednego dnia.

Kiedy KIO wydaje wyrok?

Najczęściej jeszcze tego samego dnia, którego przeprowadza rozprawę. W bardziej złożonych sprawach KIO może odroczyć wydanie wyroku. Z reguły nie dłużej niż o kilka dni.

Czy wyrok KIO zostanie mi doręczony?

Tak, wraz z uzasadnieniem.

Panie Mecenasie, czy jest się czym stresować? No niech Pan powie!

Nie ma czym się stresować:) Rozprawa przed KIO przebiega sprawnie, każdy ma czas na wygłoszenie swojego stanowiska. Pamiętaj, żeby na rozprawę przybyć z odpowiednimi argumentami i dowodami, nie zaś z negatywnymi emocjami. Skoro złożyłeś odwołanie, zakładam, że jesteś przekonany o jego zasadności. Dałeś temu wyraz na piśmie. Rozprawa to tylko czas kiedy potwierdzisz swoje racje. Bądź więc spokojny, rzeczowy i konkretny. Trzymam za Ciebie kciuki, a jeżeli masz dodatkowe pytanie lub potrzebujesz mojej pomocy – zapraszam Cię do kontaktu.

 

____________________

Startujesz w przetargach i chcesz ułatwić sobie pracę? Zachęcam niezmiennie do odwiedzenia blogowej Księgarni Wykonawcy Zamówień Publicznych, gdzie znajdziesz poradniki i wzory najważniejszych dokumentów, które składane są przez wykonawców w procedurach zakupowych, a także przed KIO.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl