fbpx

Damian Michalak

radca prawny

Pomagam wykonawcom w skutecznym ubieganiu się o zamówienia publiczne i chronię ich interesy w sporach z zamawiającymi.
[Więcej >>>]

WZORY DOKUMENTÓW WYKONAWCY

„Zamawiający może wypowiedzieć niniejszą umowę w każdym czasie z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia”.

Ileż to razy spotkać się można z takim zapisem w różnego rodzaju umowach, prawda? W życiu pozazamówieniowym swobodne rozwiązywanie umów o świadczenie usług (czy też na przykład sukcesywnych dostaw) to często stosowana praktyka. Czy podobne zasady znajdują zastosowanie również w zamówieniach publicznych?

Związek, ale nie bez zobowiązań

O ile współpraca między przedsiębiorcami cechuje się relatywnie dużą elastycznością kontraktową, o tyle relacje nawiązywane między zamawiającymi a wykonawcami na gruncie Prawa zamówień publicznych wiążą się z pewnymi ograniczeniami. Jednym z nich jest właśnie kwestia przedwczesnego rozstania się stron umowy.

Czy zamawiający może na przykład wpisać do swojego kontraktu na usługi zawartego na dłuższy okres możliwość wypowiedzenia umowy? Może. Ale nie frywolnie i nie bez zobowiązań. Temat ten jest w tym kontekście dość szeroki, ale dziś chciałbym zwrócić Twoją uwagę na jeden konkretny wątek, mianowicie – możliwą abuzywność niektórych przepisów umowy regulujących przedwczesne rozstanie się z wykonawcą.

Ktoś mógłby rzec: „Zaraz, zaraz – przecież wypowiadanie umów to normalna rzecz. Nawet w świetle zasady trwałości umów o zamówienie publiczne takie praktyki są legalne. Na czym taka abuzywność miałaby polegać”?

No właśnie… Z odpowiedzią jak zawsze spieszy orzecznictwo Krajowej Izby Odwoławczej.

Jaką cenę rozstania zapłacisz?

Wyrok KIO, o którym wspominam zapadł na gruncie art. 433 pkt 4 Pzp (czwarta klauzula abuzywna). Jeden z zamawiających zastrzegł sobie w projekcie umowy na usługi możliwość jej swobodnego rozwiązania z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Niekoniecznie w związku z nienależytą postawą kontrahenta. Tak po prostu – kończymy współpracę, rozliczamy się za zakres zrealizowany do dnia rozwiązania umowy i tyle. Rzecz dla zamawiającego na pewno wygodna. Ale dla wykonawcy już niekoniecznie. Czy ma on bowiem jakiekolwiek realne podstawy do oceny zakresu świadczeń, który zostanie faktycznie zamówiony?

Zresztą, oddajmy głos KIO:

W ocenie Izby, kwestionowane postanowienie narusza art. 433 pkt 4 ustawy Pzp, w zakresie w jakim stanowi nieuprawnione ograniczenie zamówienia bez wskazania minimalnej wartości lub wielkości świadczenia. Nie jest możliwie prawidłowe skalkulowanie oferty i ryzyk, gdy wykonawca nie ma pewności co do zakresu zamówienia, który zrealizuje. Zamawiający przewidując postanowienie pozwalające na wypowiedzenie umowy jest zobowiązany ustalić gwarantowaną wielkość świadczenia, czego Zamawiający nie uczynił. Postanowienie § 8 ust. 2 wzoru umowy przeczy zasadzie trwałości umów o zamówienie publiczne i w sposób niedozwolony i nieuzasadniony pozwala na ograniczenie zamówienia w dowolnym czasie i zakresie. (…)

Zamawiający jest więc uprawniony zawrzeć w umowie przesłanki rozwiązania umowy za wypowiedzeniem, niemniej jednak muszą one być w sposób jasny i precyzyjny zdefiniowane. Niedookreślone postanowienia umożliwiające rozwiązanie umowy na każdym etapie jej realizacji przekładają się na różną ocenę ryzyk przez poszczególnych wykonawców, co niewątpliwie ma także wpływ na porównywalność ofert w postępowaniu.

Według mnie bardzo rozsądnie.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że artykułu 433 Pzp nie należy według KIO interpretować tylko w świetle wykładni literalnej. Umowa w tej sprawie nie naruszała bowiem wprost czwartej klauzuli abuzywnej – nie było nigdzie mowy o możliwości swobodnego ograniczenia zakresu zamówienia, prawda? Niemniej, mechanizm przedwczesnego rozstania się z wykonawcą pośrednio wywoływał podobny skutek. I to miało znaczenie.

Jeśli interesuje Cię całość cytowanego uzasadnienia, zerknij do wyroku KIO 3481/22 z dnia 11 stycznia 2023 r. Miłej lektury!

PS. Jeśli zastanawiasz się natomiast jaki związek z omawianym tematem ma fotografia obok, to informuję, że żadnego. W końcu trwają wakacje, więc migawka z mojego krótkiego wypadu na północ Włoch w pełni się broni nawet na blogu prawniczym;-)

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Dziś na blogu mniej prawniczo, a bardziej życiowo.

Wyobraź sobie, że startujesz w przetargu, ale Twój start tym razem nie przebiega do końca pomyślnie. Zamawiający informuje Cię bowiem, że podjął decyzję o odrzuceniu Twojej oferty. Twierdzi, że jej treść nie odpowiada warunkom zamówienia. Ty się z tym oczywiście nie zgadzasz. Jest piątek popołudniu, na horyzoncie ciepły wakacyjny weekend pełen planów pozazawodowych. Myślisz sobie: „Trzeba działać – po weekendzie damy ten temat prawnikowi. Nasz mecenas Iksiński akurat średnio zna się na przetargach, więc musimy kogoś poszukać. Specjalista z PZP na pewno załatwi temat”.

No właśnie – załatwi?

Tym krótkim opisem chciałbym zwrócić Twoją uwagę na dwie kluczowe rzeczy, o które powinieneś zadbać, by współpraca z profesjonalnym pełnomocnikiem była owocna i by Twój sukces w KIO faktycznie miał szanse się zmaterializować.

Po pierwsze – szybka reakcja

„Panie Mecenasie, ja z takim szybkim pytankiem. Pojutrze mija nam termin na odwołanie i….”.

Pewnie już domyślasz się o co chodzi. O czas. Dziś można kupić niemal wszystko, ale z zakupem czasu może być akurat problem. Trzeba więc nim umiejętnie gospodarować. Zauważ, że w przeciwieństwie do procedur sądowych, postępowanie przed KIO ma być skondensowane w czasie. Mamy tu krótkie terminy. Czasami 5 dni na złożenie odwołania (w tym weekend). Kalendarz zamówieniowca raczej nie bierze jeńców…

Dlatego – jeżeli masz podejrzenie (lub wręcz pewność), że zamawiający naruszył Twoje prawa i decydujesz się powalczyć o swoje oddając temat profesjonaliście, pamiętaj, by działać szybko. Jeżeli bierzesz się za szukanie prawnika na dwa dni przed terminem na złożenie odwołania, następnie robisz czasochłonny zakulisowy ‘konkurs piękności’ otrzymanych ofert, to miej świadomość, że możesz nie wyjść na tym dobrze. Albo nikt nie zechce zająć się sprawą, albo nie zdążycie w terminie, albo Twój wybór pełnomocnika będzie przypadkowy, co przekuje się na mierną jakość obsługi prawnej.

Zauważ – dobre, rzetelne zajęcie się sprawą odwoławczą wymaga najczęściej wszystkich poniższych czynności:

  • ustalenie stanu faktycznego,
  • analiza dokumentów zamówienia, korespondencji stron,
  • analiza prawna (w tym orzecznictwa) w celu oceny podstaw złożenia odwołania, ryzyk klienta,
  • opracowanie treści odwołania i jego złożenie (w tym pełnomocnictwa, opłaty, wysłanie kopii odwołania zamawiającemu).

Jak sądzisz – jakie są szanse, że dzwoniąc do prawnika dzień przed terminem na złożenie odwołania uda się zrealizować całość terminowo i jakościowo?

Owszem, zdarzało mi się w ekstremalnych sytuacjach pomagać klientom proszącym o wsparcie „na ostatnią chwilę”. Byli to jednak z reguły stali klienci – znałem dobrze ich samych i ich biznes, co bardzo usprawnia pewne rzeczy i pozwala zadziałać skutecznie w krótkim czasie. Przy bardzo złożonych sprawach nie musi się to jednak udać.

Dlatego poproś prawnika o pomoc odpowiednio wcześnie. Możesz przy tym osiągnąć dodatkową korzyść – jego wsparcie pozwoli na przykład przekonać zamawiającego do zmiany niekorzystnej dla Ciebie decyzji bez konieczności sporu przed Krajową Izbą Odwoławczą.

Ale czas to nie wszystko, bo…

Po drugie – sprawa przed KIO to często gra zespołowa

„Dajmy ten temat prawnikowi, on to ogarnie”.

Często faktycznie tak będzie. Są spory opierające się w zasadzie wyłącznie o kwestie prawne. Wówczas, doświadczony pełnomocnik przed KIO poradzi sobie bez większego wysiłku ze strony klienta.

ALE – bywa też inaczej. Mam tu na myśli sprawy, których sedno koncentruje się nie na samym prawie, a na merytorycznych aspektach przedmiotu zamówienia. To na przykład historie związane odrzuceniem oferty wykonawcy z uwagi niezgodność jej treści z warunkami zamówienia. Albo kwestie nieumiejętnego wyjaśnienia, że cena ofertowa nie jest rażąco niska.

Zauważ, że we wspomnianych okolicznościach nawet najbardziej doświadczony pełnomocnik będzie potrzebował z Twojej strony konkretnej wiedzy i informacji, by obronić swoje stanowisko w Izbie. Dlaczego? Ponieważ może nie być specjalistą w dziedzinie w której działasz na rynku zamówień publicznych.

Kiedy współpracuję na stałe z różnymi wykonawcami, moim celem jest zawsze dość szerokie poznanie ich biznesu. Czasy prawników rzucających paragrafami zza dębowego biurka już minęły. Elastyczność i zrozumienie potrzeb klienta wymusza zaangażowanie się w sprawy na zupełnie innym poziomie. Dzięki temu też moja praca jest zawsze ciekawa – miałem okazję np. poznać zasady użytkowania spadochronów, działania odnawialnych źródeł energii, niuanse nowoczesnego sprzętu medycznego czy też metodologie… nabłyszczania podłóg. Takie podejście do sprawy pozwala mi lepiej argumentować, odczuwać komfort na sali rozpraw i przede wszystkim odciążyć klienta w temacie, który na pewno go stresuje.

Niemniej, jeśli kontaktujesz się z prawnikiem po raz pierwszy, nie zakładaj, że musi on dysponować analogiczną wiedzą jak Twoja na temat przedmiotu zamówienia. Nawet najbardziej doświadczony pełnomocnik będzie często oczekiwał od Ciebie współpracy w zakresie merytorycznym – tak przy sporządzaniu odwołania, jak i na samej rozprawie. Bądź więc gotów zadziałać w tandemie (co również wymaga czasu – vide punkt pierwszy).

Tradycyjnie życzę Ci przy tym samych wygranych przetargów. A biorąc pod uwagę datę – także udanych wakacji! Odpoczynek ważny jest równie jak sama praca.

Photo by P. Swier on Unsplash

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Jeżeli jesteś dumnym posiadaczem prawa jazdy, idę o zakład, że słyszałeś/aś o zasadzie ograniczonego zaufania na drodze. Dziś w ramach treściwego cyklu #ZwokandyKIO chciałbym Ci pokazać, że podobną zasadę powinno się stosować także w zamówieniach publicznych.

Ufaj, ale sprawdzaj

Zamówienia publiczne to często gra zespołowa – jako oferent możesz na przykład budować konsorcjum, korzystać z zasobów podmiotów trzecich, zatrudniać podwykonawców. Wiadomo – biznes to relacje. Nie ma powodu, by reguły tej nie stosować w świecie przetargów. I o ile zaufanie w biznesie to rzecz konieczna, o tyle w świecie zamówień publicznych należy podejść do sprawy w sposób ciut bardziej zaawansowany.

Dlaczego? Ponieważ powołanie się na samo zaufanie do kontrahenta w obliczu wynikających z niego błędów proceduralnych może przynieść opłakane skutki. Na przykład wykluczenie z postępowania (i często też z rynku nawet na 2 lata).

Dla przykładu: w przetargu na roboty budowlane zamawiający wymagał konkretnych kompetencji kierownika robót branżowych. Wykonawca składający ofertę oparł się w tym zakresie na potencjale kadrowym podmiotu trzeciego, który zapewnił, że w swoim zespole posiada kompetentnego kierownika. Wykonawca złożył ofertę bazując wyłącznie na deklaracji podmiotu trzeciego. Okazało się jednak, że wspomniany kierownik nie posiada kompetencji pozwalających spełnić warunek udziału w postępowaniu.

Jak zakończyła się sprawa? Tradycyjnie, oddajmy głos Krajowej Izbie Odwoławczej:

Jasnym jest, że przystępujący w sposób bezkrytyczny, tj. bez ich należytej weryfikacji, na potrzebę wykazania spełnienia warunku udziału w postępowaniu dotyczącego doświadczenia kierownika robót posłużył się informacjami otrzymanymi od podmiotu trzeciego. Tym samym przystępującemu można przypisać lekkomyślność i niedbalstwo. Przy zachowaniu należytej staranności przy weryfikacji informacji pochodzących od podmiotu trzeciego oraz bardzo jasno sformułowanym warunku doświadczenia jest wysoce prawdopodobne, że przystępujący uniknąłby błędu.

KIO wskazała, że wspomniane zachowanie wykonawcy wpisało się w przesłanki wykluczenia z art. 109 ust. 1 pkt 8 i 10 Pzp.

Opisywane orzeczenie przypomniało mi podobną sprawę przy której doradzałem akurat jednemu z zamawiających. Sytuacja była bardzo podobna. Nauczony doświadczeniem wykonawca zastosował tu jednak doskonały self-cleaning i pozostał w postępowaniu. Być może wspomnę o tym w osobnym wpisie, bo za jakość samooczyszczenia należą się temu oferentowi ukłony.

Photo by Ronda Dorsey on Unsplash

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Prawo zamówień publicznych wskazuje wykonawcom obowiązkowe elementy składowe odwołania do KIO. Jest ich całkiem niemało – art. 516 Pzp wskazuje tu na aż dwanaście elementów plus załączniki.

Rzeczą na którą chciałbym zwrócić Twoją uwagę jest punkt dziesiąty ze wspomnianej dwunastki, a mianowicie UZASADNIENIE odwołania.

Jak skutecznie uzasadniać?

Uzasadnienie odwołania to chyba najbardziej obszerny jego element. I jednocześnie bardzo ważny – to właśnie tutaj zadaniem odwołującego jest wyjaśnienie i uargumentowanie postawionych na wstępie zarzutów.

Jak podejść do sprawy w praktyce, aby przekonać Izbę do swoich racji?

Cóż, czasami mam wrażenie, że w kontekście pism prawniczych pokutuje pewien niezdrowy mit: im więcej napiszę, tym lepiej i skuteczniej. Widoczne jest to często u prawników nie specjalizujących się w zamówieniach publicznych i u mniej doświadczonych wykonawców starających się sporządzać odwołania samodzielnie. Jak to jednak z mitami bywa, nie mają one większego przełożenia na rzeczywistość.

Im więcej, tym lepiej?

Występując w różnych rolach procesowych przed KIO, miałem niejednokrotnie okazję czytać odwołania niezwykle obszerne, ociekające sygnaturami orzeczeń, przydługimi cytatami, fragmentami komentarzy czy stanowisk Urzędu Zamówień Publicznych. Miały one z reguły jeden kluczowy mankament – trudno się było w nich połapać. Nie jest sztuką zgromadzić wiedzę na kilkudziesięciu stronach maszynopisu czy WORDa. Sztuką jest podać ją w takiej ilości i formie, by Izba przyznała Ci rację.

O czym więc warto pamiętać pisząc uzasadnienie? Oto mała podpowiedź:

  • Uszereguj wagę zarzutów i przyjmij strategię ich omówienia w uzasadnieniu. Z reguły – warto zacząć od rzeczy najważniejszych.
  • Logika wywodu. Prowadź czytelnika (czyli arbitra) od punktu do punktu, konsekwentnie – tak, aby łatwo było mu zrozumieć Twój tok rozumowania i argumentacji. Cytując Einsteina: Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić – to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz.
  • Bądź konkretny i precyzyjny. Uzasadnienie ma de facto uszczegółowić postawione zarzuty. Unikaj chaosu argumentacyjnego, nie skacz po różnych wątkach, wystrzegaj się wodolejstwa. To trochę jak planowanie trasy z mapą w ręku. Jadąc z Mazowsza na Mazury raczej nie pojedziesz przez Wielkopolskę. Klarownie omów więc jaka czynność lub zaniechanie Zamawiającego jest przedmiotem zarzutu, jaki przepis prawa to narusza, w jakich okolicznościach owe naruszenie nastąpiło. Bez zbędnych dygresji.
  • Pamiętasz z podstawówki triadę każdej dobrej opowieści: wstęp – rozwinięcie – zakończenie? Na pewno tak. Warto stosować tę metodologię także w pismach procesowych. Zarówno w kontekście całego pisma, jak i w kontekście omawiania poszczególnych zarzutów. Dobrze na wstępie uzasadnienia krótko wskazać co jest sednem zarzutu. Na przykład: Sednem pierwszego z podniesionych zarzutów jest błędna ocena przez Zamawiającego wyjaśnień rażąco niskiej ceny i w konsekwencji – odrzucenie oferty. Dalej rozwinięcie – czyli np. omówienie na czym owa błędna ocena polegała. I wniosek – np.: W przedmiotowych okolicznościach należy zatem uznać, że wyjaśnienia odwołującego były kompletne, przekonujące i poparte dowodami, co nie powinno dać zamawiającemu podstaw do odrzucenia oferty odwołującego.
  • Przytocz orzecznictwo i stanowisko doktryny, ale zachowaj umiar. Jeśli znajdziesz 15 podobnych wyroków na poparcie swojej tezy, naprawdę nie ma konieczności przytaczania fragmentów wszystkich z nich. Wybierz te, które są najbardziej „krwiste” – czyli najlepiej nadają się do zacytowania w konkretnych okolicznościach. Jeśli przesadzisz, jest duża szansa, że czytelnik zgubi wątek, rozmyje mu się sedno sprawy i kluczowe argumenty. Nigdy nie pozwól, by arbiter przestał rozumieć o co Ci chodzi. Zresztą, KIO też zna swoje orzecznictwo…
  • Stosuj proste, a nie wielokrotnie złożone zdania. Kiedyś widziałem odwołanie w którym pojawiło się zdanie długie na 12 wersów. Nie zmuszaj czytelnika, by musiał robić sobie przerwę na odpoczynek podczas lektury. Beletrystyka świetnie się sprawdza, ale w powieściach…
  • Postaw na jakość, a nie na ilość. Pamiętaj, że odwołanie ma być skuteczne, co nie musi równać się z jego dużą obszernością. Oczywiście, obszerność będzie większa przy większej ilości zarzutów, większym stopniu ich skomplikowania. Ale nigdy nie może być celem samym w sobie. Podobno niektórzy prawnicy lubią pisać dużo, ponieważ wtedy rzekomo „klient wie za co płaci”. Co jednak klientowi po wydrukowaniu 70 stron odwołania, które będzie merytorycznie słabe? Jedynie wkurzy ekologów.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, prawda? Owszem, dobre odwołanie z reguły nie jest łatwe do napisania. Ale często warto – przetarg przecież sam się nie wygra.

Trzymam za Ciebie kciuki, a jeśli potrzebujesz pomocy w zamówieniach publicznych, pamiętaj, że zawsze możesz do mnie napisać.

A przy okazji – udanego Dnia Dziecka!:)

Photo by MI PHAM on Unsplash

____________________

Startujesz w przetargach i chcesz ułatwić sobie pracę? Zachęcam niezmiennie do odwiedzenia blogowej Księgarni Wykonawcy Zamówień Publicznych, gdzie znajdziesz poradniki i wzory najważniejszych dokumentów, które składane są przez wykonawców w procedurach zakupowych, a także przed KIO.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl

Wiedza i doświadczenie wykonawcy (zwane ustawowo zdolnością zawodową) to jeden z najczęściej spotykanych warunków udziału w postępowaniu. Zamawiający słusznie lubią zweryfikować te kwestie zanim zwiążą się umową o zamówienie publiczne.

Patrząc od strony „technicznej”, ocena czy dany wykonawca posiada wymagane doświadczenie odbywa się na podstawie składanych wykazów dostaw / usług / robót budowlanych, którym to towarzyszą dowody potwierdzające należyte wykonanie zamówienia. Zazwyczaj są to referencje.

Ale co jeśli ich nie masz?

Co zamiast referencji?

Choć referencje to faktycznie najczęściej spotykana forma potwierdzenia należytego wykonania zamówień, nie jest to jedyna opcja z której wykonawca może skorzystać.

Zgodnie z § 9 ust. 1 pkt 1 i 2 rozporządzenia Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii w sprawie podmiotowych środków dowodowych oraz innych dokumentów lub oświadczeń, jakich może żądać zamawiający od wykonawcy, obok wykazu zrealizowanych zamówień wykonawca może przedstawić zamiast referencji:

  • w przypadku robót budowlanych – inne dokumenty sporządzone przez podmiot, na rzecz którego roboty budowlane zostały wykonane, a jeżeli wykonawca z przyczyn niezależnych od niego nie jest w stanie uzyskać tych dokumentów – inne odpowiednie dokumenty.
  • w przypadku usług lub dostaw – inne dokumenty sporządzone przez podmiot, na rzecz którego dostawy lub usługi zostały wykonane, a w przypadku świadczeń powtarzających się lub ciągłych są wykonywane, a jeżeli wykonawca z przyczyn niezależnych od niego nie jest w stanie uzyskać tych dokumentów – oświadczenie wykonawcy.

Oświadczenie zamiast referencji?

Zauważ zatem, że środkiem dowodowym alternatywnym dla referencji w zamówieniach na roboty budowlane mogą być np. protokoły odbioru, umowy, faktury, pokwitowania, dowody płatności, etc. –  przedłożone w takim zakresie, abym zamawiający mógł ocenić czy roboty zostały wykonane prawidłowo.

Natomiast nieco łatwiej proceduralnie może być udowodnić wiedzę i doświadczenie w usługach i dostawach. Tu bowiem wystarczające okazać się może samo OŚWIADCZENIE WŁASNE WYKONAWCY.

ALE UWAGA – takie oświadczenie może stać się skutecznym środkiem dowodowym dopiero, gdy – jak mówi ww. przepis rozporządzenia – wykonawca nie jest w stanie uzyskać innych, bardziej wiarygodnych dowodów. Jeżeli zatem nie podjąłeś/aś nawet próby pozyskania odpowiednich dokumentów od swojego klienta, Twoje oświadczenie własne może okazać się niewystarczające. Najpierw wykaż zatem należytą staranność i wolę pozyskania dowodów zdobytego doświadczenia, a dopiero w obliczu obiektywnych przeszkód skorzystaj z koła ratunkowego, jakim jest ww. oświadczenie. Owe przeszkody powinieneś wskazać zamawiającemu.

Jasne? Mam nadzieję:) A jeśli temat referencji chciałbyś pogłębić, kliknij na link poniżej – pisałem już o tym trochę: REFERENCJE A UMOWY W TRAKCIE REALIZACJI

I śledź „Wygraj w KIO” na facebooku – tam lada moment pojawi się cytat z ciekawego wyroku KIO w temacie roli referencji w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego i tego, jak szczegółowe takie referencje mają być.

____________________

Startujesz w przetargach i chcesz ułatwić sobie pracę? Zachęcam niezmiennie do odwiedzenia blogowej Księgarni Wykonawcy Zamówień Publicznych, gdzie znajdziesz poradniki i wzory najważniejszych dokumentów, które składane są przez wykonawców w procedurach zakupowych, a także przed KIO.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 660 337 223e-mail: d.michalak@dmkancelaria.pl